Według portalu, mimo że ukraińskie władze dążą do zakupu czterech dronów Gray Eagle zdolnych do przenoszenia rakiet Hellfire, frontowi żołnierze są sceptyczni co do ich przydatności.

Reklama

'"Nie opowiadamy się za Gray Eagles"

Nie opowiadamy się za Gray Eagles (...) To niebezpieczne używać takich drogich dronów ze względu na obronę powietrzną wroga. To nie jest Afganistan - powiedział ukraiński pilot o kryptonimie Moonfish.

Jak pisze "FP", zdaniem cytowanych żołnierzy problemem jest m.in. fakt, że warte ok. 10 mln dol. drony mogą razić cele z maksymalnej odległości 5 km i choć mogłyby się przydać w niektórych sytuacjach, prawdopodobnie nie przeżyłyby więcej niż dwóch misji ze względu na nasycenie systemów obrony powietrznej.

Reklama

Jak doniosła w ubiegłym tygodniu agencja Reutera, podobne wątpliwości miał Pentagon, który z tego względu zawiesił sprzedaż maszyn Ukrainie.

W rozmowie z PAP w czerwcu gen. David Deptula, były dowódca amerykańskich sił powietrznych, powiedział, że MQ-1C byłyby przydatne m.in. ze względu na większą siłę ognia niż używane przez Ukraińców tureckie Bayraktary TB2.

Reklama

Jednak według „Foreign Policy”, Ukraińcy w ostatnim czasie ograniczyli operacje z udziałem i tych dronów, używając ich jedynie do specjalnych operacji. Zdaniem jednego z cytowanych ukraińskich oficjeli, drony te miałyby podobną użyteczność co dostarczana przez Amerykanów w tysiącach sztuk amunicja krążąca ("drony-kamikaze") Switchblade i Phoenix Ghost.

Predatory (starsza wersja Gray Eagle-PAP) zostały stworzone, by razić terrorystów w Sudanie w latach 90. Ani one, ani Gray Eagle byłyby w stanie zrobić zbyt wiele na ukraińskim niebie - zgadza się w rozmowie z PAP były żołnierz sił specjalnych jednego z państw NATO. Jeśli Rosjanie zobaczą coś lecącego z prędkością i na wysokości zgodnej z zaawansowanym dronem, wyślą cokolwiek tylko będzie trzeba, by to zestrzelić - dodaje.

Według „Foreign Policy”, także Ukraina posiada znaczące zdolności w kwestii obrony powietrznej, a jej systemy są niemal nietknięte w stosunku do stanu sprzed początku inwazji 24 lutego. Jednocześnie ograniczyli używanie własnych sił powietrznych, wykonując ok. 20-30 misji dziennie, głównie w roli bezpośredniego wsparcia lotniczego jednostek lądowych.

Z Waszyngtonu Oskar Górzyński