Po zamknięciu punktów wymazowych, dających szeroki dostęp do testów na koronawirusa, chorzy mieli mieć szansę na bezpłatne badanie w przychodni niedaleko domu. Testy oferuje jednak tylko 4,5 tys. placówek - wynika z danych Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych (RARS).
W sumie jest 6,5 tys. świadczeniodawców, którzy prowadzą 9,5 tys. placówek medycznych. Nie ma jasności, czy dane podane przez RARS dotyczą tej pierwszej, czy drugiej liczby.
Niezależnie od tego dla pacjenta oznacza to brak gwarancji, że przychodnia, do której się zgłosi na wizytę lekarską, dysponuje testami. Skutki można pokazać na konkretnym przykładzie: 78-latka z Warszawy mimo złego samopoczucia, objawów świadczących o COVID-19 próbowała uzyskać diagnozę u lekarza prowadzącego. Nie mogła. Ten skierował ją do pobliskiej apteki i zaproponował, by sama sobie kupiła test. Po wysłuchaniu tej rady i zakupie - lekarz przeprowadził test i stwierdził COVID-19.
Reklama