Pierwszy dywizjon, czyli 18 armatohaubic trafił na Ukrainę w ubiegłym tygodniu. Wówczas te gąsienicowe potwory trafiły na wschód z zasobów Wojska Polskiego, a o całej sprawie jako pierwsze poinformowało Polskie Radio.

Reklama

Z kolei we wtorek podpisano umowę na kolejne trzy dywizjony, czyli ok. 60 armatohaubic mogących razić cele w odległości nawet 40 km. O tym, że artyleria to teraz kluczowy rodzaj uzbrojenia świadczą liczne nagrania z wojny na Ukrainie. Sprzęt zostanie wyprodukowany w Hucie Stalowa Wola, która wchodzi w skład Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Dostawy będą zrealizowane w najbliższych kilku – kilkunastu miesiącach, obecnie zdolności produkcyjne HSW to 20 – 30 sztuk rocznie. Wartość transakcji to ok. 3 mld zł, jest to pierwszy klient eksportowy na ten rodzaj sprzętu.

Zazwyczaj jednym z problemów przy tego rodzaju kontraktach do innych krajów, oprócz dobrej oferty był także brak zaangażowania struktur państwowych. Tym razem urzędnicy ministerstwa aktywów państwowych, ministerstwa obrony narodowej i kancelarii prezesa rady ministrów zadziałali zgodnie, i co nawet ważniejsze, skutecznie. Dla polskiego przemysłu obronnego to swego rodzaju przełom, ponieważ tak dużego kontraktu eksportowego nie mieliśmy od kilkudziesięciu lat.

Umowę na dostawę Krabów dla Wojska Polskiego podpisano w grudniu 2016 r., gdy ministrem obrony był jeszcze Antoni Macierewicz. Wówczas za 96 samobieżnych 155-mm armatohaubic Krab wraz wielu innych pojazdów (m.in. wozów dowodzenia i amunicyjnych) zapłaciliśmy ok. 4,5 mld zł. Jak informuje resort obrony, „155-milimetrowa armatohaubica Krab waży około 48 ton i może razić cele oddalone o 40 kilometrów, wystrzeliwując nawet 6 pocisków na minutę”.

Reklama

Prace rozwojowe nad tym projektem trwały kilkanaście lat, pierwotnie planowano umieszczenie jej na podwoziu skonstruowanym przez Bumar Łabędy, ale po licznych problemach ostatecznie zdecydowano się na zakup licencyjny koreańskiego podwozia K9. Dziś HSW ma zdolności by je produkować, zakład dysponuje też lufownią, dzięki czemu ma zdolności by produkować lufy zarówno do Krabów, jak i np. do czołgów Leopard 2.

Problemem wciąż pozostaje kwestia amunicji, bo polski przemysł wciąż nie potrafi tego robić samodzielnie. Amunicję do ukraińskich Krabów prawdopodobnie zapewnią Amerykanie.