Podczas poniedziałkowej konferencji prasowej w Sejmie posłowie Dariusz Joński i Michał Szczerba (KO) nawiązali do kampanii, którą, jak mówili, można zobaczyć na bilboardach i w medialnych spotach.
- mówił Szczerba.
Na kampanię tę, jak dodał, złożyło się 5 spółek Skarbu Państwa, a jej inicjatorem był minister aktywów państwowych, wicepremier Jacek Sasin. - zaznaczył Szczerba.
Te spółki, dodał, to PGE, Enea, Tauron i PGNiG.
Dariusz Joński zaznaczył, że jak się w grudniu okazało, że będą podwyżki cen energii, "w głowach polityków PiS zrodził się pomysł, żeby zrobić kampanię, która będzie oszukiwała Polaków i która będzie mówiła o jakimś parapodatku, który wpływa na konto urzędników w Brukseli"
- mówił Joński.
Polskie elektrownie
Wykonawcą kampanii - dodał poseł KO - jest stowarzyszenie "Polskie elektrownie", które nigdy takiej kampanii nie przeprowadzało.
- powiedział Joński. W kampanii tej jest mowa o tym, dodał, że "to ta zła Unia Europejska jest winna, że mamy takie wysokie rachunki energetyczne". Jest to, jak mówił, nieprawda, bo pieniądze z podwyżek trafiają do polskiego budżetu m.in. na transformację energetyczną.
- powiedział Joński.
- mówił.
- dodał Szczerba.
Zapowiedział, że obaj będą wnioskować o kontrolę doraźną NIK w tej sprawie. - zapowiedział Szczerba.
Chodzi o kampanię, w ramach której na bilboardach widać żarówkę podzieloną na części, z których jedna - mająca obrazować 60 proc. całości - jest oznaczona flagą UE. Można też przeczytać, że opłata klimatyczna Unii Europejskiej to 60 procent kosztów produkcji energii". Oraz że "Polityka klimatyczna UE = droga energia, wysokie ceny".
Ministerstwa Klimatu i Środowiska potwierdziło w czwartek, że zgodnie z danymi handlowymi z Towarowej Giełdy Energii (TGE), "koszt wytworzenia energii elektrycznej to w 60 proc. cena za koszt uprawnień do emisji CO2". PiS przekonuje, że przytaczane w debacie 60 proc. nie dotyczy rachunku za energię, tylko kosztów samej produkcji energii przez elektrownie.
Polityka unijna nie jest odpowiedzialna za 60 proc. państwa rachunków za energię
Z koeli - w swoim niedawnym artykule dla Onetu - wiceszef Komisji Europejskiej Frans Timmermans zwrócił się do Polaków: . dodał Timmermans.
Podkreślił ponadto, że opłata, jaką przemysł ciężki i przedsiębiorstwa energetyczne płacą za uprawnienia do emisji gazów cieplarnianych w ramach europejskiego systemu ETS "nie trafia do Brukseli, tylko bezpośrednio do polskiego budżetu". - podkreślił.- czytamy w artykule. - dodał Timmermans.
Wiceszef KE przyznał, że "w większości krajów Europy to sytuacja na światowym rynku gazu stoi za aktualnym wzrostem cen energii, a ceny emisji dwutlenku węgla mają na to bardzo ograniczony wpływ". podkreślił. dodał.
- dodał wiceszef KE.