Od kilkunastu dni rząd podkreśla, że ceny energii wynikają z polityki klimatycznej UE, a konkretnie wzrostu uprawnień ETS. Dlatego spółki energetyczne mają na rachunkach pokazywać, z czego bierze się wzrost cen. Do tego dorzucany jest rząd Donalda Tuska jako ten gabinet, który dał światło systemowi ETS. Z kolei opozycja chce połączyć z PiS hasło „drożyzna”. Politycy PiS zdają sobie sprawę, że czeka ich wzrost niezadowolenia, gdy ludzie zobaczą wysokość podwyżek na nowych rachunkach.
Napięcia w PiS
Stąd w PiS pojawiają się napięcia, tym bardziej że cały czas trwa podskórny pojedynek czołowych polityków PiS z Mateuszem Morawieckim. Choć jego wpływy zostały okrojone w ostatniej rekonstrukcji, to przeciwnicy nie składają broni, licząc, że uda się sprawić mu kolejne kłopoty, zanim stanie się zbyt silny wewnętrznie. Argumentów dostarcza Zbigniew Ziobro, krytykując zbyt miękką jego zdaniem politykę Morawieckiego wobec Brukseli.
Zarówno w sprawie klimatu, jak i praworządności atak koncentruje się na Konradzie Szymańskim, ministrze ds. europejskich, choć głównym celem jest Mateusz Morawiecki. Przeciwnicy zarzucają de facto im obu zbytnią ustępliwość w sprawie klimatu czy praworządności. Na co politycy z otoczenia Morawieckiego zwracają uwagę, że musiał on zarządzać kryzysami, które zostały wygenerowane wcześniej m.in. przez jego rywali, jak kwestia praworządności.
CZYTAJ WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU "DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ">>>
Dziennikarz Dziennika Gazety Prawnej od 2009 r. specjalizujący się w tematyce politycznej, ekonomicznej, w tym finansów publicznych, ubezpieczeń społecznych i polityki społecznej. Laureat Grand Press Economy w 2019 roku. Nominowany do Grand Press w kategorii news w 2018. Wcześniej dziennikarz radiowej „Trójki”, Informacyjnej Agencji Radiowej, telewizyjnej Panoramy w TVP 2 i „Dziennika".
Dziennikarz zajmujący się tematami politycznymi, współautor podcastu „Z drugiej strony". Związany z DGP nieprzerwanie od 2010 roku. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych UW oraz Centrum Europejskiego UW.
