W Brukseli odbyła się we wtorek konferencja współorganizowana przez Bussines & Science Poland oraz grupę EKR "CBAM i konkurencyjność: misja niemożliwa?".
Propozycja CBAM zakłada, że importerzy z UE będą kupować certyfikaty emisji dwutlenku węgla odpowiadające cenie emisji, która zostałaby zapłacona, gdyby towary zostały wyprodukowane zgodnie z unijnymi przepisami. I odwrotnie, gdy producent spoza UE może wykazać, że zapłacił już cenę za dwutlenek węgla wyemitowany w produkcji importowanych towarów w kraju trzecim, odpowiedni koszt może zostać w pełni odliczony dla importera. CBAM w założeniu ma zmniejszyć ryzyko ucieczki emisji poprzez zachęcanie producentów z krajów spoza UE do ekologizacji procesów produkcyjnych.
Eurodeputowana Kloc (PiS), która jest sprawozdawczynią opinii Komisji Przemysłu, Badań Naukowych i Energii (ITRE) na temat CBAM, podkreślała na konferencji, że w tej kwestii należy wysłuchać krytycznych uwag dotyczących transformacji energetycznej oraz że dołoży wszelkich starań, aby odzwierciedlić w opinii obawy zainteresowanych stron.
- powiedziała Kloc.
Dr Peter Botschek, dyrektor ds. polityki przemysłowej i konkurencyjności Europejskiej Rady Przemysłu Chemicznego CEFIC, podkreślił, że sektor chemiczny widzi dobre intencje, stojące za propozycją, ale dostrzega również ograniczenia, zwłaszcza w odniesieniu do łańcucha dostaw i emisji pośrednich. Przedstawił też stanowisko sektora chemicznego: - .
Cillian O’Donoghue, dyrektor ds. Energii i Zmian Klimatycznych EUROMETAUX (Europejskie Stowarzyszenie Metali Nieżelaznych), stwierdził, że – dodał O’Donoghue.
Prof. Karsten Neuhoff, kierownik Wydziału Polityki Klimatycznej w Niemieckim Instytucie Badań Gospodarczych, stwierdził, że UE nie powinna pozwolić na opóźnienie wdrożenia CBAM i wydłużanie okresu darmowych uprawnień, bo prowadziłoby to do opóźniania inwestycji w neutralność klimatyczną i recykling. Z drugiej strony zauważył, że zbyt szybki ruch w stronę CBAM, bez systemu aukcyjnego, prowadzi do wzrostu kosztów". Zaproponował „model kontrybucji klimatycznych, który polega na pozostawieniu w niezmienionym kształcie systemu ETS z darmowymi uprawnieniami, dodając opłaty klimatyczne, obliczane na poziomie wskaźników i cen ETS, i płacone przez unijnych producentów i importerów". "Ze środków tych powstałby Fundusz, który miałby finansować działania dekarbonizacyjne. W przypadku eksportu, opłaty mogłyby być rekompensowane, w ten sposób rozwiązując problem konkurencji na rynkach globalnych” - wyjaśnił.
Zdaniem Tomasza Włostowskiego z BSP, Komisja Europejska zdaje się nie doceniać zagrożenia dla europejskiego przemysłu, wynikającego z potencjalnej utraty darmowych uprawnień. - - wskazał Włostowski.