Prezes PiS pytany w Polskim Radiu24 o zagrożenie ze strony Białorusi odparł, że wojna hybrydowa trwa obecnie.

Reklama

Wojna z użyciem broni?

- Wojnę hybrydową już mamy, natomiast wojna z użyciem broni w tej chwili się na horyzoncie raczej nie rysuje. Używam słowa raczej, dlatego że mamy do czynienia z przeciwnikiem nieprzewidywalnym, mówię o Łukaszence, ale nie wydaje mi się, żeby był w stanie odważyć się na coś, co byłoby czymś więcej niż dotychczas - powiedział wicepremier.

- Wierzę w to i sądzę, że państwo, którzy nas słuchają, wierzą w to, że jednak wojny nie będzie - dodał.

Reklama

Polska silniejsza niż jeszcze niedawno?

Wicepremier pytany o obecne problemy Polski, odparł, że wynikają one z sytuacji międzynarodowej, na którą Polska nie ma wpływu.

- Na szczęście jesteśmy dużo silniejsi niż byliśmy jeszcze nie tak dawno i wyjdziemy z tego. Damy sobie radę - dodał Kaczyński.

Reklama

Zagrożenia także od wewnątrz?

- Bardzo poważnym zagrożeniem jest działanie wewnątrz Polski grupy, która za nic ma polskie interesy, ono już jest, ale to się może jeszcze nasilać - ocenił Jarosław Kaczyński. Wśród zagrożeń wymienił też inflację i kolejną falę epidemii koronawirusa.

Podczas wywiadu w Polskim Radiu 24 prezes PiS został poproszony o wymienienie trzech najpoważniejszych zagrożeń, które widać na horyzoncie. - Na pewno działanie wewnątrz Polski bardzo dużej grupy, i grupy wpływowej, która za nic ma polskie interesy. To jest bardzo poważne zagrożenie. Ono już jest, ale to się może jeszcze nasilać - powiedział.

- Z całą pewną zagrożeniem, z którym trzeba walczyć i będzie się walczyć, jest inflacja - wymienił Jarosław Kaczyński. - Inflacja, jeśli się jej jakoś nie opanuje, może bardzo, ale to bardzo zagrozić gospodarce, co za tym idzie - zaszkodzić po prostu Polakom, polskim rodzinom, polskim gospodarstwom domowym - dodał.

Piąta fala koronawirusa?

Trzecie zagrożenie, które wymieniał wicepremier, dotyczyło COVID-19. - Ja bym jednak traktował tę kolejną falę pandemii jako poważne zagrożenie, bo to już są dzisiaj naprawdę duże rozmiary, chociaż wiem, że dzisiaj wielu Polaków się tym nie przejmuje, a poza tym, gdzie gwarancja, że nie będzie piątej fali, że to nie jest coś, co tylko nam, tylko ludziom na globie całym nie będzie towarzyszyło długo - mówił wicepremier. - Bardzo bym chciał, żeby tak nie było - podkreślił.

- Bardzo liczę na te nowe szczepionki, bardzo liczę na lekarstwo, bo takie też zostało stworzone, tylko te procesy certyfikacji trwają i sądzę, że to jakoś w końcu opanujemy, ale to rzeczywiście jest zagrożenie i nie należy go lekceważyć, bo niektórym wydaje się, jakby się przyzwyczaili do tego, a to jednak nie jest normalna sytuacja - powiedział Kaczyński.

Rada Bezpieczeństwa Narodowego?

- Nam niepotrzebne są demonstracje, tylko rozmowy w ciszy; jeśli opozycja się zreflektuje to może być posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego, mogą być inne spotkania - mówił we wtorek w Polskim Radiu24 prezes PiS pytany o zwołanie posiedzenia RBN.

Wicepremier pytany o postulat opozycji w sprawie zwołania posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego, odparł, że jego postulat zjednoczenia klasy politycznej wokół kryzysu migracyjnego jest wciąż aktualny.

- Jeżeli to ma nastąpić, to powinny odbyć się spotkania, ale w innym trybie. Rada nie ma żadnych uprawnień, ale zachęca do tego, żeby uczestniczyć w niej, a zaraz później pobiec do kamer i powiedzieć, co się tam działo, bardzo często z politycznym komentarzem, który jedności nie buduje. Pewne rzeczy dobrze można zrobić w ciszy, nam niepotrzebne są demonstracje, tylko potrzebna jest rozmowa w ciszy - powiedział Kaczyński.

Dodał, że "jeśli opozycja się zreflektuje, to wtedy może być Rada, mogą być inne spotkania, ale musi być przede wszystkim jedność, bo są w tej chwili podstawy, żeby uważać, że wszelkiego rodzaju spory wynikłe i te wynikłe z różnic ideologicznych i różnego rodzaju ambicji i te z różnic interesów, trzeba w tym momencie zawiesić".

"Umiędzynarodowienie sytuacji na granicy potrzebne, ale..."

- Umiędzynarodowienie tej kwestii jest potrzebne, ale nie tak, żeby rozmawiano nad naszymi głowami; to musi być tak zaplanowane, żeby były szanse, że to coś da - mówił we wtorek w Polskim Radiu24 prezes PiS pytany o sytuację na granicy z Białorusią.

Wicepremier pytany o umiędzynarodowienie sprawy sytuacji na granicy polsko-białoruskiej, odparł, że jest to kwestia odpowiedniego "timingu".

- Działania są prowadzone, dyplomacja na ogół jest prowadzona w sposób dyskretny, a jeśli chodzi o wychodzenie z tym na zewnątrz, to jest to kwestia momentu i ten moment być może jest już niepodległy, ale nie należałoby się tutaj nadzwyczajnie spieszyć - powiedział prezes PiS.

- Trzeba też pamiętać, że na pewno umiędzynarodowienie jest potrzebne, ale nie w ten sposób, żeby rozmawiano nad naszymi głowami, a takie propozycje padają - dodał.

Kaczyński ocenił, że niewłaściwe umiędzynarodowienie może kryzys pogłębić.

- To musi być tak zaplanowane, żeby szanse na to, że to coś da, były poważne, bo jeżeli to się nie uda, to będziemy mieli do czynienia z pogłębieniem kryzysu i jeszcze większą zuchwałością naszych przeciwników - ocenił wicepremier.

Pakiet antyinflacyjny

- Mamy dobrą sytuację gospodarczą; w niedługim czasie przedstawimy społeczeństwu pakiet antyinflacyjny - powiedział we wtorek Jarosław Kaczyński. Ocenił, że będzie on w znacznej mierze skuteczny.

Kaczyński w Polskim Radiu 24 został zapytany o opinię do oceny europosła PiS Ryszarda Legutko, że Komisja Europejska pod przewodnictwem Ursuli von der Leyen chce obalić polski rząd.

- Myślę, że tego rodzaju myśli nie są obce przynajmniej części członków KE, ale wszystko w naszych rękach - odparł. Zaznaczył, że Polska nie jest w sytuacji Włoch czy Grecji, gdzie - jak mówił - takie przedsięwzięcia się udały.

Kaczyński powiedział, że sytuacja gospodarcza Polski jest dobra. Zaznaczył, że co prawda inflacja jest zbyt duża, "ale będzie przedstawiony społeczeństwu pakiet antyinflacyjny i wydaje mi się, że będzie on w znaczniej mierze skuteczny".

Dodał, że "pewne obiektywne procesy ekonomiczne" również powinny doprowadzić do tego, że problem inflacji wciągu kilku najbliższych miesięcy spadnie.

Wybory 2023

Szef PiS stwierdził, że jego ugrupowanie ma "niewielką, ale stabilną większość w parlamencie. - I w żadnym razie nie mamy zamiaru się poddawać - powiedział Kaczyński. - To naprawdę wielka degradacja państwa i degradacja narodu, w końcu dużego narodu europejskiego, jeśli mu się zmienia rząd. Będą wybory, mam nadzieję, że w 2023 roku i wtedy społeczeństwo zdecyduje - mówił Kaczyński.

Został też zapytany czy istnieje korelacja działań KE z działaniami szefa PO Donalda Tuska. - Donald Tusk kiedyś tajemniczo powiedział, że on wie, jaką drogą Platforma dojdzie do władzy, i kilka jeszcze innych osób, które powinny wiedzieć, też wiedzą, ale innym to on nie powie, więc proszę sobie wyciągnąć z tego wnioski, bo sądzę, że one są dosyć łatwe do wyciągnięcia - odparł szef PiS.

Weto pakietu "Fit for 55"?

Wicepremier, szef PiS Jarosław Kaczyński powiedział, że nie chce w tej chwili rozstrzygać, czy Polska zawetuje unijny pakiet "Fit for 55", ale - jak dodał - na pewno taka opcja też wchodzi w grę.

W wyemitowanej we wtorek rozmowie w Polskim Radiu24 szef PiS został zapytany, czy w związku z tym, że nadal nie jest zaakceptowany przez Komisję Europejską Krajowy Plan Odbudowy, Polska może zawetować unijny program "Fit for 55".

Szef PiS zaznaczył, że nie chce w tej chwili rozstrzygać, czy będzie weto. - Na pewno tego rodzaju opcja też wchodzi w grę - zaznaczył. Dodał, że trzeba brać pod uwagę, że Polska, ze wszystkich krajów UE, znajdowała się na starcie w najgorszej sytuacji.

Wskazywał, że Polska buduje elektrownie gazowe, a także elektrownie wiatrowe na Morzu Bałtyckim oraz będzie budować energetykę atomową. - Zrobimy wszystko, co trzeba, ale jest kwestia tempa. Próbuje się narzucić takie tempo, które nie doprowadzi do tego, że Polska będzie miała mniejsze emisje, tylko doprowadzi do tego, że - używając znanego powiedzenia - pójdziemy z torbami - ocenił.

Ogłoszony w lipcu przez Komisję Europejską pakiet pod nazwą "Fit for 55" ("Gotowi na 55 procent") to zestaw propozycji legislacyjnych służących dostosowaniu unijnej polityki klimatycznej, energetycznej, użytkowania gruntów, transportu i podatków do ograniczenia emisji gazów cieplarnianych netto o co najmniej 55 proc. w perspektywie roku 2030 r., wobec poziomu z roku 1990.

Reforma sądownictwa

- Wszystkie propozycje w tej dziedzinie, jak i w wielu innych, są uzgadniane z prezydentem, mam nadzieję, że tutaj też do tych uzgodnień dojdzie - mówił Kaczyński pytany o projekt zmian dotyczących sądownictwa.

Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro zaprezentował w poniedziałek założenia projektu zmian dotyczących organizacji sądów powszechnych.

Chodzi przede wszystkim o spłaszczenie struktury sądownictwa powszechnego. Obecnie funkcjonuje 318 sądów rejonowych, 46 sądów okręgowych, 11 sądów apelacyjnych. Według resortu sprawiedliwości po reformach miałoby powstać 79 okręgów sądowych z sądami oraz 20 sądów regionalnych; ma być jedno stanowisko sędziowskie - sędziego sądu powszechnego; sędzia będzie powołany tylko raz i będzie miał prawo do orzekania w obu instancjach.

Kaczyński w Polskim Radiu 24 był pytany o doniesienia, że niektóre elementy tej reformy wywołują sprzeciw prezydenta Andrzeja Dudy.

- Wiemy, że po tym doświadczeniu z wetem wszystkie propozycje w tej dziedzinie, i w wielu innych także, są uzgadniane z panem prezydentem i mam nadzieję, że tutaj też do tych uzgodnień dojdzie - odpowiedział.

- To była taka pierwsza prezentacja, będziemy rozmawiać - zapewnił Kaczyński.

W 2017 r. prezydent zawetował ustawę o Sądzie Najwyższym i nowelizację ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa. Zastrzeżenia prezydenta dotyczyły m.in. uprawnień, jakie zawetowana ustawa o SN nadawała Prokuratorowi Generalnemu.

Odejście Obajtka z funkcji szefa Orlenu?

- To jest całkowita nieprawda - powiedział w Polskim Radiu24 prezes PiS pytany o pogłoskę dotyczącą odejścia Daniela Obajtka z funkcji prezesa PKN Orlen.

- Pan Daniel Obajtek się świetnie sprawdza w roli szefa Orlenu i tego budowniczego naprawdę wielkiego przedsięwzięcia gospodarczego, tego wielkiego koncernu, który będzie największy w tej części Europy. I jednocześnie jest już dzisiaj traktowany przez te największe koncerny z tej dziedziny - mówię o koncernach petrochemicznych - jako nie tylko potencjalny konkurent. I to już jest dobry znak, dobry znak, że zaczynamy i tutaj się jakoś liczyć - powiedział prezes PiS.

Jak dodał, "jak się komuś coś udaje, to się nagle okazuje, że jest bardzo wielu takich, którzy by go chcieli zmienić".

Pod koniec października, przy okazji opublikowanych danych za III kwartał 2021 r. PKN Orlen, Obajtek podkreślił, że "budujemy koncern multienergetyczny o zdywersyfikowanych źródłach przychodów i zysków". - To pozwala nam elastycznie reagować na wyzwania rynkowe i gwarantuje stabilność finansową, a co za tym idzie możliwość realizowania kolejnych kluczowych inwestycji - stwierdził prezes PKN Orlen.

- Jesteśmy w bardzo dobrej kondycji finansowej, mamy solidną bazę do dalszego rozwoju i realizacji strategicznych projektów, które są tak ważne dla przyszłości Grupy Orlen. Szczególnie w kontekście dalszego wzmacniania naszej pozycji na zagranicznych rynkach - dodał Obajtek.

PKN Orlen w III kwartale 2021 r. zanotował przychody na poziomie 36,5 mld zł, o 52 proc. wyższe niż przed rokiem m.in. w efekcie wyższych notowań produktów rafineryjnych i petrochemicznych. Zysk wyniósł 2,9 mld zł, o 2,3 mld zł więcej niż przed rokiem.

Porozumienie z opozycją?

- My chcemy rozmawiać, tylko że w ten sposób, by to przyniosło poprawę. Jeżeli opozycja rzeczywiście chce jakiegoś porozumienia, to jesteśmy gotowi to porozumienie na rozsądnych warunkach zawrzeć, przynajmniej na ten najtrudniejszy czas - powiedział we wtorek prezes PiS Jarosław Kaczyński.

W Polskim Radiu 24 prezes PiS był pytany m.in. o zarzutach opozycji w związku z kryzysem na granicy polsko-białoruskiej, której zdaniem, działania m.in. w sferze dyplomatycznej i umiędzynarodowienia kryzysu są spóźnione.

- Kto jest w stanie zaspokoić żądania opozycji, no to jest już jakiś naprawdę wielkim mistrzem w każdym kraju. Ale w kraju, w którym opozycja jest totalna, to musiałby być geniusz, jaki do tej pory po ziemi nie stąpał - powiedział Kaczyński.

Przekonywał, że w sytuacji, "jeżeli ktoś mówi wprost, że obalać ten rząd będzie przy pomocy ulic, co jest zapowiedzią łamania prawa, ale także przy pomocy zagranicy, no to już jest znacznie cięższym złamaniem prawa, no to wobec tego ta rozmowa rzeczywiście może być trudna".

- Ale my chcemy rozmawiać, tylko żeby to przyniosło nie kolejne zaostrzenie konfliktu, albo przynajmniej jego utrzymanie, tylko żeby (przyniosło) rzeczywistą poprawę. Jeżeli opozycja rzeczywiście chce jakiegoś porozumienia, to wszyscy jesteśmy gotowi to porozumienie na rozsądnych warunkach zawrzeć, przynajmniej na ten czas najtrudniejszy - zadeklarował.

Pytany, czy widzi skuteczność swojego apelu wygłoszonego w Krakowie 11 listopada o jedność klasy politycznej w najważniejszych sprawach dla Polski, odparł, że w ciągu przeszło 40 lat, gdy zajmuje się polityką, "zdarzało się trochę sytuacji takich nieprzewidzianych w sensie pozytywnym". - W związku z tym mam w sobie wiele wiary - powiedział.

Na uwagę, że "niespecjalne przyjazne echo" odniósł jego apel, czego przykładem może być stwierdzenie wiceprezesa Polski 2050 Michała Kobosko, który powiedział, że kryzys migracyjny jest na rękę Jarosławowi Kaczyńskiemu, ponieważ gra on na skłócenie Polaków, na straszenie i próbę pokazania, że Polska jest twierdzą broniącą cywilizacji Zachodu, prezes PiS przyznał, że wypowiedź tę traktuje jako publicystyczną.

Liderowi PiS zwrócono też uwagę na wypowiedź europosła Krzysztofa Hetmana (PSL), który powiedział, że "kryzys na granicy jest gwiazdką z nieba dla PiS, dla Jarosława Kaczyńskiego, ponieważ odwraca uwagę od kłopotów wewnętrznych". Kaczyński stwierdził, że "są ludzie, którzy potrafią myśleć tylko pewnymi stereotypami, nie potrafią zrozumieć kontekstu różnych sytuacji". - No, współczuję im. Tyle mogę powiedzieć - dodał.

Kaczyński był też pytany, czy po wystosowaniu tego apelu w Krakowie nie powinien nastąpić z jego strony "namacalny krok", który potwierdzi, że jego słowa, że "to jest konieczne, to jest możliwe", poprzez np. zaproszenie liderów opozycji na spotkanie ze wszystkimi szefami służb tzw. resortów siłowych, odpowiadających za ochrony granicy.

- To znaczy, że to byłoby coś w rodzaju Rady Bezpieczeństwa Narodowego, chociaż oczywiście tam nie ma ustalonego składu; prezydent może zaprosić kogo chce. Ale czy tak rozszerzone posiedzenie Komitetu Bezpieczeństwa i Obrony Narodowej Rady Ministrów, na którego czele stoję? Ja nie sądzę, że to by była akurat w tym momencie najlepsza metoda - odpowiedział.

Ocenił, że "należy rozmawiać przede wszystkim o polityce". - Służby powinny być apolityczne i mają bronić Polski, polskich granic, polskich interesów, polskiej racji stanu, a ich stosunek do obecnego konfliktu powinien być neutralny - podkreślił.

Jak mówił, "tu przecież nie chodzi o to, jak działają służby, tylko chodzi o to, żeby to sobie powiedzieć, że wiemy, że są pewne sprawy, które muszą być obronione, pewne problemy, które muszą być rozwiązane, w tym także obrona granic, bo na tym się w tej chwili konserwuje uwaga społecznej i rzeczywiście to jest bardzo poważna kwestia".

- Jeżeli by się dało ten program porozumienia rozszerzyć, to oczywiście byłoby bardzo dobrze. Ale tutaj moja wiara jest jednak mniejsza. Ale to samo to by było bardzo dużo - powiedział.

Prezes PiS zaznaczył przy tym, że "to wymaga jednak rezygnacji z totalności opozycji". - W ogóle ja nie znam takiego przykładu na świecie, żeby jakaś opozycja mówiła o sobie, że jakaś opozycja mówiła o sobie że jest opozycją totalną i wprost odwoływała się do interwencji zagranicy. Ale taką sytuację mamy dzisiaj w Polsce i trzeba by z tego wyciągnąć wnioski. Z tym, że nasz wniosek, jakby już został wyciągnięty, to znaczy mimo wszystko jesteśmy gotowi rozmawiać, no a wniosek z drugiej strony taki, że po prostu "nie jesteśmy już opozycją totalną" - stwierdził Kaczyński.

"Być może będzie konieczne przedłużenie mojej obecności w rządzie"

- Być może będzie konieczne, żeby to przedłużyć - tak o swojej obecności w rządzie mówił wicepremier. Stwierdził, że główne sprawy, które miał zrealizować, już zrealizował, a obecnie partia jest przez niego "trochę opuszczona".

Kaczyński zapytany w Polskim Radiu24 o odejście z rządu, z funkcji wicepremiera ds. bezpieczeństwa w kontekście sytuacji na granicy z Białorusią, odparł, że nie jest niezastąpiony.

- Te główne sprawy, które miałem załatwić, które wymagały kogoś o mocnej pozycji politycznej, bardzo mocnej w naszym obozie, to właśnie są gotowe, ale oczywiście nie wykluczam takiej ewentualności, że to się trochę przedłuży - powiedział Kaczyński

- Nie chcę, to trochę żartuję, że jestem człowiekiem, którego wszędzie potrzebują i oczekują, natomiast proszę pamiętać, że partia jest troszkę przeze mnie opuszczona, a to partia ma wygrać kolejne wybory - dodał.

Prezes PiS w kontekście swojej działalności ocenił, że zwycięstwo opozycji i "formacji przeciwnych PiS" byłoby "ogromnym zagrożeniem dla Polski".

- W tej chwili nie chcę o tym mówić, bo mówiłem o tym przedtem, że to już niewiele, ale być może, że będzie konieczne, żeby to przedłużyć, ale taką funkcję, jaką ja pełnię w tej chwili, mogą pełnić także inni, sądzę, że będzie to równie efektowne, a nawet jak będzie to ktoś z resortów siłowych, to może jeszcze bardziej - ocenił.

Zapytany o to, ile jest prawdy w doniesieniach, że PiS chce doprowadzić do wcześniejszych wyborów, odparł, że nic. Z kolei na pytanie, czy PiS wygra wybory w 2023, Kaczyński powiedział: Ma obowiązek wygrać wybory. Musi wygrać ze względu na to zagrożenie, o którym już mówiłem.

Lider PiS pytany we wrześniu przez PAP, czy planuje opuścić rząd stwierdził, że na pewno w tym roku tego nie zrobi. Zaznaczył wówczas, że pracuje nad projektami dotyczącymi powszechnego obowiązku obrony i kiedy te ustawy zostaną uchwalone zastanowi się, czy nie wrócić do swego "właściwego zajęcia czyli kierowania partią".

"Rozmowa na temat przyszłości Europy jest potrzebna"

- Rozmowa na temat przyszłości Europy jest potrzebna; mamy w wielu sprawach inne poglądy niż główny nurt i mamy w Europie bardzo wielu sojuszników, którzy mają szansę dojść do władzy - mówił wicepremier.

Kaczyński na początek grudnia zaprosił do Warszawy liderów europejskich partii konserwatywnych i prawicowych, by dyskutować o przyszłości Europy i Unii Europejskiej. Zaproszenie wysłano m.in. przewodniczącą Braci Włochów Giorgię Meloni, przewodniczącego hiszpańskiego Vox Santiago Abascala, przewodniczącego Fideszu Viktora Orbana oraz przewodniczącego Ligi Matteo Salviniego.

Szef PiS w Polskim Radiu 24 w kontekście zbliżającego się spotkania był pytany, czy nie jest to "płachta na byka". - Albo przyjmujemy, że Europa jednak jest w dalszym ciągu, w tej UE, sferą wolności i dialogu, dyskusji, i wtedy oczywiście warto w niej być - ja też uważam, że warto w niej być - albo z takiego przekonania rezygnujemy. Wtedy jest pytanie, czy tam jest dla nas miejsce - odpowiedział, dodając, że Polacy są przywiązani do wolności.

Zaznaczył jednak, że PiS ma w wielu sprawach inne poglądy niż główny nurt w UE. - Mamy w Europie bardzo wielu sojuszników, i to takich, którzy mają szansę dojść do władzy - zauważył.

- Rozmowa na temat przyszłości Europy, tej wizji alternatywnej, wobec tej w tej chwili wyraźnie przygotowywanej, jest potrzebna. Tak, jak i potrzebne będą z czasem (...) bardzo konkretne propozycje tego, co w Europie, w UE trzeba zmienić, żeby mogła ona dobrze funkcjonować gwarantując jednocześnie to co leży u podstaw całej konstrukcji ideologicznej, aksjologicznej UE i w ogóle naszej kultury - powiedział.

Wicerzecznik PiS Radosław Fogiel wcześniej w rozmowie z PAP wskazywał, że grudniowe spotkanie w Warszawie ma być kontynuacja tego, co zostało zapoczątkowane lipcową deklaracją liderów partii prawicowych i konserwatywnych.

Na początku lipca br. członkowie prawicowych, konserwatywnych ugrupowań, których przedstawiciele zasiadają w Parlamencie Europejskim podpisali wspólną deklarację ideową. Deklaracja została podpisana m.in. przez: prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, przewodniczącą Braci Włochów Giorgię Meloni, przewodniczącego hiszpańskiego Vox Santiago Abascala, przewodniczącego Fideszu Viktora Orbana, przewodniczącego Ligi Matteo Salviniego oraz przedstawicieli kilkunastu innych partii centro-prawicowych.

W deklaracji jej sygnatariusze podkreślili, że celem podjętej przez nich współpracy jest głęboka reforma UE poprzez powrót do idei, które legły u jej podstaw z suwerenną rolą narodów europejskich. Ponadto w deklaracji zwrócono uwagę na spadek zaufania obywateli państw członkowskich do jej instytucji, co - według sygnatariuszy - jest konsekwencją "reinterpretacji treści Traktatów".

Dostęp mediów do granicy?

- W projekcie noweli ustawy o ochronie granicy jest możliwość dostępu mediów do terenu przygranicznego, ale raczej będą to możliwości incydentalne niż trwała praktyka - stwierdził szef PiS Jarosław Kaczyński. - Część mediów, także w Polsce, stanęła po stronie Łukaszenki, przyjmując jego opowieść - ocenił.

Kaczyński, który we wtorek był gościem Polskiego Radia 24, był pytany o dostęp mediów do terenu przygranicznego, co zostało uwzględnione w projekcie nowelizacji ustawy o ochronie granicy. - Rzeczywiście takie możliwości są, ale to raczej będą możliwości incydentalne niż trwała praktyka - powiedział szef PiS.

- Cała ta opowieść, która jest sączona niestety nie tylko przez propagandę białoruską i rosyjską, ale także przez bardzo wiele organów medialnych, prasowych i innych, które funkcjonują na Zachodzie i także funkcjonują w Polsce, ta ofensywa rzeczywiście przynosi różnego rodzaju skutki i powstaje obraz, który jest dokładną odwrotnością tego, co jest naprawdę i z tym rzeczywiście trzeba walczyć szybko i zdecydowanie - powiedział Kaczyński.

Pytany o planowane działania rządu po zakończeniu się z dniem 2 grudnia stanu wyjątkowego w przygranicznym pasie z Białorusią, wicepremier odpowiedział, że "muszą być podjęte odpowiednie kroki prawne, bo ta obrona musi trwać".

- A ponieważ znaczna część mediów w Polsce, także innych mediów i to jest może jeszcze ważniejsze, stanęła ku zdumieniu wszystkich normalnych ludzi po stronie Łukaszenki i przyjmuje jego opowieść, że to my jesteśmy opresantami, a on w gruncie rzeczy wspomaga biednych ludzi, którzy nie są uchodźcami, żeby było jasne, nie są też biedakami, bo żeby tu przylecieć, przylecieć na Białoruś, to trzeba mieć pieniądze, które w tamtych warunkach są duże - mówił prezes PiS.

Jak dodał, trzeba do tej sytuacji podchodzić z bardzo daleko idącym spokojem. - Nic tutaj szybko się nie zmieni, a z tym rzeczywiście musimy walczyć od razu i energicznie i to - sądzę - w najbliższych dniach będzie zrobione, to jest walka z tym wielkim oszustwem, które rzeczywiście dzisiaj funkcjonuje i w Polsce i na świecie - powiedział Kaczyński.

Od początku roku Straż Graniczna zanotowała ponad 33 tys. prób nielegalnego przekroczenia granicy polsko-białoruskiej. Od 2 września w związku z presją migracyjną w przygranicznym pasie z Białorusią w 183 miejscowościach woj. podlaskiego i lubelskiego obowiązuje stan wyjątkowy. Do połowy przyszłego roku na odcinku granicy z Białorusią ma zostać ustawiony płot z drutem kolczastym i elektronicznymi systemami nadzoru.