Prof. Horban był pytany we wtorek w TVN24, czy podpisuje się pod działaniami rządu w przygotowaniach do czwartej fali pandemii. - Myślę, że istnieje pewnego rodzaju różnica pomiędzy tym, co sobie wyobrażają lekarze i epidemiolodzy, a pomiędzy tym, co robi rząd. To są jednak inne kalkulacje - powiedział prof. Horban. Dodał, że lekarze chcą zaostrzenia działania dotyczącego przestrzegania podstawowych zasad, takich jak noszenie maseczki i zachowanie dystansu.

Reklama

Lokalne lockdowny?

Ekspert wskazał, że niechęć do szczepień dotyczy pasa wschodniego. - Myślę, że wcześniej czy później na tych terenach, na których jest więcej zachorowań, będzie musiało dojść do zdecydowanych działań, bo inaczej się nie da. W tym momencie nawet do częściowych lockdownów - mówi prof. Horban. Jak dodał wprowadzenie lokalnych lockdownów to perspektywa dwóch, trzech tygodni.

Pytany, dlaczego politycy nie zdecydowali się jeszcze na odważniejsze ruchy ws. epidemii odparł, że jest problem mentalności części ludzi, którzy mienią się być politykami. - Coś, co się nazywa "sanitaryzm", jest w każdej partii politycznej. Liczba osób dotkniętych tą przypadłością nie zależy od opcji politycznej. Część ludzi, która tworzy prawo, posłów, jest po drugiej stronie, mówiąc: "Nie szczepmy się" - dodał.

Premier policzy szable?

Jego zdaniem problem leży po stronie części posłów, a nie po stronie elektoratu. - Jeżeli jest głosowanie i nie ma dyscypliny partyjnej, to w tym momencie każdy głosuje tak, jak mu w duszy gra - wskazał.

Horban wyraził też nadzieję, że premier Mateusz Morawiecki "policzy szable i będzie potrzeba wprowadzenia bardziej zdecydowanych działań". Jego zdaniem odważne decyzje powinny zostać podjęte już, bo - jak podkreślił - kolejna fala epidemii się rozpędza. - Myślę, że jest to kwestia policzenia liczby głosów i ustawienia odpowiednio takich przepisów, które będą egzekwowalne - dodał.