Wrześniowy odczyt inflacji, według którego wzrost cen konsumenckich wyniósł niecałe 6 proc., skłonił byłych szefów NBP i członków Rady Polityki Pieniężnej do napisania listu otwartego, w którym wzywają obecnego szafa banku centralnego do reakcji. Zwracają uwagę, że realne oprocentowanie depozytów wynosi obecnie -5 proc. i "nigdy nie było równie głęboko ujemne". Na tę reakcję nie trzeba było długo czekać. 6 października Rada Polityki Pieniężnej zdecydowała o podniesieniu głównej stopy referencyjnej z 0,1 do 0,5 proc. To pierwsza podwyżka stopy procentowej od dziewięciu lat.
Reklama
Interwencja RPP przyszła więc znacznie szybciej, niż się spodziewano. Walcząc ze wzrostem cen, warto jednak uważać, by nie przesadzić, bo przyniesie to więcej szkód niż pożytku. Inflacja ma przecież też swoją drugą stronę. Wypowiedź premiera Morawieckiego, który zapytany o ceny chleba zaczął deliberować o zyskach rolników, została powszechnie wyśmiana, zapewne słusznie, bo mógł się zwyczajnie przyznać, że jej nie zna. Zwrócił jednak uwagę właśnie na tę drugą stronę medalu, która nam chyba w ostatnim czasie umyka.