Reklama
Zbiegnięcie się sporu o wymiar sądownictwa w Polsce, który ponownie zaostrzył się po wyroku TSUE nakazującym wstrzymanie działalności Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, z procesem akceptacji dla Krajowego Planu Odbudowy pokazało realną siłę Brukseli. To ona decyduje o tym, kiedy do Polski popłyną pieniądze na odbudowę gospodarki. Rząd ustąpi?
Reklama

PiS nie odrobiło lekcji Viktora Orbána, który zanim zaczął prowadzić asertywną politykę europejską, zabezpieczył sobie relacje z wielkimi graczami – Pekinem i Moskwą. Nie da się powiedzieć, że polska prawica poszła tą drogą. W efekcie jej możliwości oddziaływania w przestrzeni międzynarodowej skurczyły się po zmianach w USA. Jestem w stanie wyobrazić sobie, że rząd zrobi zasadniczy krok w tył, który będzie legitymizowany dla uspokojenia najtwardszego elektoratu stwierdzeniem: musimy tak zrobić, ponieważ trzeba ratować gospodarkę w dobie COVID-19. To argument, który rozbraja wszystkie inne. W tej sytuacji ujawniają się zalety powierzenia stanowiska premiera Mateuszowi Morawieckiemu. Był człowiekiem z trochę innego świata, a teraz pasuje do roli pragmatycznego polityka, który jako doświadczony bankier racjonalnie kalkuluje możliwości, a nie rusza do ułańskiej szarży. W którymś momencie może zabraknąć koni dla kolejnego szwadronu, zwłaszcza w polityce międzynarodowej.