Gowin pytany, co dla niego, jako osoby reprezentującej gospodarczą część rządu, jest "czerwoną linią" w negocjacjach na temat Polskiego Ładu podkreślił, że w rządzie i koalicji jest adwokatem klasy średniej.

Reklama

Porozumienie za podniesieniem kwoty wolnej od podatku

- Nie tylko przedsiębiorców – zwłaszcza tych mniejszych i średnich, ale także naukowców, nauczycieli, urzędników, samorządowców i przedstawicieli wolnych zawodów. Zgadzając się na kierunkowe rozwiązania – ogłoszone podczas prezentacji Polskiego Ładu – już w jej trakcie mówiłem, że będą uzupełnione o coś, co nazwałem ulgą dla klasy średniej - powiedział.

Zaznaczył też, że to Porozumienie od dawna opowiadało się za podniesieniem kwoty wolnej od podatku do 30 tys. zł.

- Przygotowaliśmy bardzo dobrze oceniany pakiet ustaw, które pozwolą na zwiększenie liczby oddawanych mieszkań. Przekonaliśmy naszych koalicjantów do wprowadzenia stałej subwencji inwestycyjnej dla samorządów, rozdzielanej według obiektywnych kryteriów. Zaproponowaliśmy nowe instrumenty wsparcia dla przemysłu czy eksportu, a także głęboką reformę rynku pracy - wskazał.

Zdaniem wicepremiera, proponowana likwidacja odpisu podatkowego od składki zdrowotnej musi być uzupełnione o ulgę dla klasy średniej. - Na ten temat w tej chwili dyskutujemy zarówno wewnątrz rządu, jak i całego obozu politycznego - dodał.

Gowin za podatkiem liniowym

Zaznaczył jednak, że wzrost nakładów na ochronę zdrowia jest konieczny. - PiS zaproponowało odejście od degresywnego systemu danin i skierowanie dzięki temu dodatkowych środków do NFZ. Jako zdeklarowany wolnorynkowiec jestem zwolennikiem podatku liniowego - powiedział. Zapytany, czy nie boi się, że Porozumienie będzie przeciw danej ustawie podnoszącej obciążenia podatkowe, ale Lewica zagłosuje za, dlatego propozycje Porozumienia przepadną, Gowin stwierdził, że gdyby PiS i Solidarna Polska zamierzali rządzić z Lewicą, to byłby to koniec projektu Zjednoczonej Prawicy.

- O polityce w relacjach międzypartyjnych w obozie Zjednoczonej Prawicy przy okazji Polskiego Ładu nie rozmawialiśmy. Koncentrowaliśmy się na tym, co jest dzisiaj jedyną sprawą wartą uwagi polityków, czyli na przezwyciężeniu skutków pandemii - powiedział.

Dodał też, że nie ma "twardych ustaleń" dotyczących koalicji przy wyborach w 2023 r. - Owszem, na początku kadencji razem z ministrem Ziobrą proponowaliśmy, aby je podjąć, ale wtedy nie było specjalnego zainteresowania po stronie PiS-u. Teraz pan premier Kaczyński rzeczywiście proponuje, abyśmy zawarli umowę, która przewiduje wspólny start również w wyborach w 2023 r. Sądzę, że za kilka miesięcy zasiądziemy do rozmowy - dodał.