Eksperci Banku Pekao podkreślają, że żywność, z wynikiem 2 proc. rok do roku, była jedną z zaledwie dziewięciu gałęzi przetwórczych w Polsce, która po 12 miesiącach pandemii odnotowała wzrost wartości produkcji sprzedanej. Poprawiły się też parametry zagregowanego zysku ze sprzedaży (ok. 15 proc.) i wynik netto – o 18 proc.

Reklama

Jednocześnie tylko Polsce i Litwie udało się w ubiegłym roku wyprodukować więcej żywności niż w 2019 r. To wszystko spowodowało, że nawet w obliczu lockdownu i kolejnych fal zachorowań Polska zamknęła 2020 r. z dodatnim wynikiem eksportu – +5 proc. w stosunku do roku przed COVID-19.

Powodów tak dobrej sytuacji jest kilka. Jak wskazują autorzy raportu, przedsiębiorcy bardzo szybko poradzili sobie z zapewnieniem ciągłości pracy zakładów. Udało im się też, w przeciwieństwie do wielu firm z innych sektorów produkcji, utrzymać łańcuchy dostaw surowców i kanały pozwalające dotrzeć do końcowego klienta. Dzięki temu wzrosty były widoczne nawet pomimo ogólnie osłabionego popytu.

Najlepiej radzili sobie wytwórcy produktów, które przede wszystkim trafiają do konsumentów detalicznych i mają długi okres przydatności do spożycia. Dobre wyniki osiągnęły też branża mleczarska ze wzrostem zysku o 43 proc., przetwórstwo ryb (+68 proc.) czy produkcja dla karm zwierząt domowych (+57 proc.).

Dobry rok mają za sobą też podmioty zajmujące się destylacją i rektyfikacją alkoholi (35 proc.). Nie musi oznaczać to jednak, że zamknięci w domach Polacy o wiele chętniej zaglądali do kieliszka – analitycy Banku Pekao zwracają uwagę, że to w dużej mierze wynik popytu na środki dezynfekcyjne i medyczne.

Najlepszym przykładem pandemicznego skoku jest jednak makaron (wzrost zysków o ok. 61 proc. r/r), którego największe wzrosty przypadły na początek pandemii, gdy ludzie w obawie przed całkowitym zamknięciem w domach masowo wykupywali artykuły pierwszej potrzeby. Równie ważny w kształtowaniu popytu okazał się trend gotowania samodzielnie w domach, w czym mogła mieć udział przymusowa praca zdalna. Dzięki temu branża wróciła pod względem rentowności do poziomów nienotowanych od dekady.

Dobry rok mają też za sobą firmy zajmujące się przetwarzaniem zbóż, choć w tym przypadku niekorzystne w II kw. okazały się ceny surowca. Zboża stały się jednak głównym produktem eksportowym – ich sprzedaż poza Polskę wzrosła o 898 mln euro i to one były kołem zamachowym polskiego eksportu.

Nie wszyscy w branży spożywczej mają jednak powody do zadowolenia. Na wielu segmentach odbiło się zamknięcie punktów gastronomicznych, restauracji i hoteli. Odczuli to dostawcy produktów, po które w sklepach konsumenci sięgają rzadziej.

Boleśnie odczuli to producenci napojów – branża odnotowała spadek produkcji o 3 proc. Przychody firm z branży napojów bezalkoholowych obniżyły się o 8 proc.

Skutki lockdownu mocno odbiły się również na firmach przetwarzających żywność na potrzeby gastronomii. Dostawcy frytek i innych produktów ziemniaczanych odnotowali spadek wyniku netto aż o jedną trzecią w stosunku do 2019 r. W efekcie rentowność była najgorsza od 2009 r.

Brak możliwości spożywania poza domem odbił się też na gorszych rezultatach produkcji pieczywa i wyrobów ciastkarskich.

Ostatni rok był fatalny dla producentów mięsa. Nie dość, że borykali się z osłabionym popytem wewnątrz kraju, a pandemia zablokowała im kanały zbytu poza Polską, to odczuli negatywne skutki grypy ptaków i kolejnych przypadków afrykańskiego pomoru świń. Wyraźnie spadła produkcja i eksport mięsa czerwonego czy drobiowego. Skutkiem tego były też mniejsze przychody – w przypadku drobiu o 3 proc., a mięsa czerwonego aż o 12 proc. w stosunku do 2019 r.

W obliczu trudnej do przewidzenia dalszej sytuacji pandemicznej perspektywy nie są jednoznaczne. Na korzyść na pewno działa rozwój sprzedaży żywności w sieci, jednakże swoje piętno mogą odcisnąć warunki pogodowe czy sytuacja na rynkach trzecich. Analitycy Pekao są jednak dobrej myśli i przyjmują bazowo, że druga połowa roku upłynie pod znakiem ożywienia gospodarczego i powrotu zainteresowania konsumentów wieloma produktami, które przez okres pandemii znajdowały się pod kreską.

– Promyczkiem nadziei na lepsze jutro jest od dawna oczekiwane odmrożenie unijnej gastronomii i innych obszarów życia społecznego generujących popyt na produkty spożywcze – chodzi o imprezy masowe, wesela, spotkania rodzinne. Na umiarkowany optymizm pozwalają w tym kontekście dane o przebiegu akcji szczepień w Unii i w Polsce. Na początku maja 2021 r. zaszczepiono przynajmniej jedną dawką już ok. 30 proc. dorosłej populacji państw unijnych i przy obecnym tempie realne wydaje się uzyskanie odporności stadnej przez Europejczyków na początku III kw. 2021 r. – prognozują autorzy raportu.

GRK

Reklama
Materiały prasowe