Jak wskazuje raport, pozostała część Zjednoczonego Królestwa odpowiada za 61 proc. szkockiego eksportu i 67 proc. importu. Handel Szkocji z pozostałą częścią kraju jest około czterokrotnie większy niż z krajami UE łącznie. Ponadto zintegrowanie handlowe powoduje, że handel Szkocji z resztą kraju jest sześciokrotnie wyższy niż byłby, gdyby była ona od dawna niepodległym krajem.

Reklama

Koszty niepodległości większe niż brexitu

Odwrócenie obecnych relacji handlowych nie nastąpi z dnia na dzień po niepodległości, lecz zajmie co najmniej pokolenie, w efekcie pozostała część Zjednoczonego Królestwa pozostanie największym partnerem jeszcze przez dziesięciolecia, a ewentualne członkostwo Szkocji w UE nie będzie miało dużego wpływu - podkreślają autorzy raportu.

- Uważamy, że koszty niepodległości dla szkockiej gospodarki mogą być dwa do trzech razy większe niż koszty brexitu. Co więcej, ponowne przystąpienie do UE po uzyskaniu niepodległości w niewielkim stopniu przyczyniłoby się do złagodzenia tych kosztów, a w krótkiej perspektywie prawdopodobnie doprowadziłoby do większych strat gospodarczych niż utrzymanie wspólnego rynku gospodarczego z resztą Zjednoczonego Królestwa - powiedział Thomas Sampson, jeden z autorów raportu.

Co na to szkocki rząd?

Autorzy szacują, że wskutek brexitu PKB Szkocji zmniejszy się w długiej perspektywie o 2 proc., natomiast w przypadku niepodległości bez wejścia do UE zmniejszy się on o między 6,5 a 8,7 proc. w zależności od tego, na ile wzrosną koszty handlu z pozostałą częścią Zjednoczonego Królestwa. Wejście do UE niewiele poprawi sytuację, bo spadek PKB wynosiłby między 6,3 a 7,6 proc.

Przekładając to na liczby bezwzględne, w efekcie niepodległości dochód narodowy na mieszkańca Szkocji spadłby w długim terminie miedzy 2000 a 2800 funtów rocznie - uważają autorzy i zaznaczają, że nie uwzględniają dodatkowych potencjalnych kosztów, takich jak spadek inwestycji zagranicznych czy wprowadzenie własnej waluty.

Szkocki rząd odrzucił konkluzje raportu, przekonując, że "nie uwzględniono w nim żadnych zmian w polityce migracyjnej, w zakresie inwestycji wewnętrznych ani dźwigni gospodarczych, które rząd miałby pod kontrolą w niepodległej Szkocji, aby robić rzeczy lepiej i pobudzać gospodarkę".

- Jako niepodległy członek UE, wolna od szkód związanych z brexitem, Szkocja byłaby częścią ogromnego jednolitego rynku, który jest siedem razy większy od brytyjskiego - oświadczyła minister gospodarki w szkockim rządzie Fiona Hyslop. Dodała, że nie ma żadnego powodu, dla którego Szkocja nie mogłaby odnieść takiego sukcesu gospodarczego jak kraje o podobnej wielkości - Dania czy Irlandia.

Od kilku miesięcy wszystkie sondaże wskazują, że większość Szkotów opowiada się za niepodległością. Szefowa szkockiego rządu Nicola Sturgeon powtarza, że jeśli jej Szkocka Partia Narodowa (SNP) wygra majowe wybory do szkockiego parlamentu, będzie to równoznaczne z mandatem do przeprowadzenia nowego referendum. Jednak aby było ono ważne, zgodę na to musi wyrazić rząd w Londynie, a brytyjski premier Boris Johnson argumentuje, że ta kwestia została już rozstrzygnięta podczas plebiscytu, który odbył się w 2014 roku.