Po głębokim załamaniu w II kw., kiedy to PKB spadł o niemal 9 proc., poprawa koniunktury w III kw. była bardziej niż wyraźna. Co prawda w porównaniu do stanu sprzed roku nadal byliśmy na minusie (spadek PKB o 1,6 proc.), ale względem kryzysowej wiosny nastąpiła mocna poprawa. Wzrost gospodarczy liczony kwartał do kwartału wyniósł 7,7 proc., co jest wydarzeniem bez precedensu. Piątkowe dane GUS nie są jednak zaskakujące. Już wcześniej było widać, że odmrożenie gospodarki postępujące od połowy maja, wywołuje efekt odreagowania po zamrożeniu działalności w marcu i kwietniu. Widać to było po sklepowych kolejkach i gwałtownym wzroście cen niektórych usług.
mówi Grzegorz Maliszewski, główny ekonomista Banku Millennium.
Piotr Bielski z Santander Bank Polska tłumaczy, że odbicie w III kw. jest zrozumiałe, bo choć pierwsza fala pandemii wywołała głęboki szok w gospodarce, to jednak trwał on dość krótko. A poza tym towarzyszył mu szeroko zakrojony program pomocy publicznej. Przekonanie, że lockdown nie potrwa długo, w połączeniu z miliardami złotych wpompowanymi w gospodarkę, zapobiegło skokowemu wzrostowi bezrobocia, czy fali bankructw firm. W efekcie, choć szok był silny, to nie wywołał długotrwałych negatywnych skutków ekonomicznych.
- mówi ekonomista. Zwraca uwagę, że nawet po pierwszej optymistycznej reakcji rynków na informacje o szczepionce Pfizera i BioNTech nastąpiło ochłodzenie nastrojów.
uważa Piotr Bielski. Dodaje, że trudno snuć konkretne gospodarcze scenariusze, ale jedno można zakładać na pewno: IV kw. będzie gorszy od III kw. Pytanie tylko, jak bardzo. Zmiennych, które trzeba uwzględnić w prognozie, jest wiele. Z jednej strony duża niewiadoma co do kształtowania się popytu w kraju. Nawet jeśli nie będzie narodowej kwarantanny, to nie ma pewności, że trwający kryzys epidemiczny nie ograniczy skłonności do zakupów. Na razie Stantander Bank Polska zakłada, że w IV kw. PKB spadnie o nieco poniżej 4 proc. w porównaniu do stanu sprzed roku, a względem III kw. spadek wyniesie niecałej 2 proc. To by oznaczało, że przebieg drugiej fali jest dla gospodarki znacznie łagodniejszy niż pierwszej. Ale ekonomista banku zwraca uwagę, że prognoza nie obejmuje np. scenariusza twardego lockdownu.
– mówi Piotr Bielski. A Grzegorz Maliszewski dodaje, że polskiej gospodarce służy też osłabienie złotego (bo poprawia konkurencyjność) i to, że wielu przedsiębiorców ma poduszki płynnościowe.
- mówi ekonomista Banku Millennium. Dodaje, że choć bezpośredni wpływ na gospodarkę obecnego lockdownu może być mniejszy niż w II kw., to przedłużanie się kryzysu może powodować trwałe zmiany w nawykach konsumenckich i wpływać na strukturę popytu. Co w efekcie może spowodować, że gospodarka po drugiej fali pandemii będzie dochodziła do siebie dłużej.
– mówi Grzegorz Maliszewski. Skutki zapewne zobaczymy w przyszłym roku.
Jak się zmieniał polski PKB