Dziennik Gazeta Prawana logo

Biznesmeni z J&S: PiS nas szantażował

18 lutego 2008, 18:23
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
W głośnej sprawie kary dla handlującej ropą firmy J&S zaatakowały dziś jej władze. Biznesmeni twierdzą, że byli szantażowani przez PiS-owskie kierownictwo PKN Orlen, a gigantyczna kara była politycznym odwetem. J&S miała zapłacić ponad 450 milionów złotych za brak wymaganych zapasów paliwa. Karę uchylił obecny rząd, a spółka domaga się powołania komisji śledczej.

Władze J&S twierdzą, że członkowie rządu mieli im utrudniać zebranie wymaganych przez prawo rezerw paliw. Mieli też usłyszeć żądania takiej umowy na dostawy ropy, by wielomilionowe zyski wpływały tylko na konto PKN Orlen.

Jarek Astramowicz z Mercuria Energy Group twierdzi, że cała afera z karą dla jego firmy to "skoordynowana akcja ludzi pochodzących z tego samego środowiska politycznego". Wymienił nazwiska byłego ministra gospodarki Piotra Woźniaka, wiceministra Piotra Naimskiego oraz prezesa Orlenu Piotra Kownackiego i jego zastępcy Krzysztofa Szwedowskiego. Ci dwaj ostatni mieli nawet posunąć się do szantażu.

"Dostaliśmy ultimatum. Mieliśmy podpisać bez negocjacji umowę, która miała dawać zysk Orlenowi wielkości kilkudziesięciu milionów dolarów rocznie. Na dodatek Orlen chciał zastrzec w niej, że w każdej chwili mógłby zerwać kontrakt. W zamian mieliśmy nie dostać nic" - powiedział Astramowicz.

Prezes J&S Grzegorz Zambrzycki opowiadał dziś też, w jaki sposób poprzedni rząd rzekomo nękał spółkę. Gdy okazało się, że w Polsce nie ma odpowiednich magazynów na przetrzymywanie paliw, firma prosiła rząd o wybudowanie nowych magazynów. Prośby nic nie dały, więc spółka prosiła o podpisanie umów z sąsiednimi krajami na magazynowanie ropy. Również cisza. Ostatecznie J&S chciał składować zapasy w firmie Operator Logistyczny Paliw Płynnych (OLPP), ale gdy w tej kontrolowanej przez państwo spółce zmienił się zarząd, okazało się, że i tu J&S nie może liczyć na pomoc. Próbowano jeszcze w Orlenie i u właściciela rurociągu "Przyjaźń".

"W końcu na dzień przed wyborami, czyli 15 października 2007 roku, zostałem wezwany w trybie rozkazującym do prezesa Agencji Rezerw Materiałowych. Tam wzburzony prezes poinformował mnie, że nie może nic innego zrobić, tylko ukarać spółkę J&S. Na nic zdały się tłumaczenia, że rezerwy cały czas są. Usłyszałem jedynie, że na jutro jest zwoływana konferencja na temat tego, jak to się robi w IV RP" - powiedział Zambrzycki.

Nie jest tajemnicą, że rząd Jarosława Kaczyńskiego wziął na celownik firmę J&S, bo wielu polityków - w tym likwidator Wojskowych Służb Informacyjnych Antoni Macierewicz - zarzucał jej kontakty z rosyjskim wywiadem. Ale były szef resortu gospodarki mówi w RMF: "Były podstawy do ukarania spółki J&S za brak rezerw paliw. Były też podstawy, by tymczasowo zwolnić PKN Orlen z utrzymywania tych zapasów".

Teraz przedstawiciele J&S Energy zwrócili apelują do posłów o powołanie sejmowej komisji śledczej, która miałaby zająć się kulisami nałożonej na firmę prawie półmiliardowej kary. Co ciekawe, tego samego nie wykluczał Antoni Macierewicz.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj