Dziennik Gazeta Prawana logo

Ekoszansa sposobem na bezrobocie

2 lutego 2008, 03:50
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Partnerstwo „Dajmy sobie pracę – Ekoszansa” jest pomysłem na to, jak zwalczać bezrobocie i wykluczenie społeczne w oparciu o ekologię. Osoby uzależnione od substancji psychoaktywnych i zarażeni wirusem HIV, przebywający w ośrodkach leczniczo-rehabilitacyjnych położonych na terenach wiejskich, a jednocześnie bezrobotni, w ramach szkoleń uczyli się różnych umiejętności.

Od hodowli zagrożonych wyginięciem gatunków zwierząt (np. kura zielononóżka czy królik biały popielniański) przez sadownictwo starych odmian drzew owocowych, ekologiczną uprawę warzyw, wykorzystania odnawialnych źródeł energii aż po pszczelarstwo, renowację parków, szkutnictwo, zielarstwo i hipoterapię.

Nabytą wiedzę mogą stosować dla swoich potrzeb, a także dzielić się nią z innymi, np. mieszkańcami, którzy chcą ekologiczne metody zastosować w rolnictwie. Dla lokalnych rolników powstały centra informacji ekologicznej.

Odbyły się również szkolenia dające bardziej współczesne kwalifikacje i umiejętności, obejmujące zawód spawacza, pilarza, operatora wózków widłowych, umiejętność obsługi kas fiskalnych, pozwalające zdobyć prawo jazdy czy nauczyć się florystyki. Całość uzupełniły kursy językowe oraz komputerowe.

Od wielu lat jestem osobą uzależnioną, przebywam w ośrodku w Grzmiącej opowiada jeden z nich. Mam podstawowe wykształcenie. Długi czas byłem bezrobotny. Chwytałem się różnych prac, które nie dawały mi satysfakcji. Będąc w ośrodku, miałem okazję robić to, co lubię, i to, co bym chciał robić w życiu. Pracowałem w ogrodach i ogródkach, jednym słowem to była praca z przyrodą. Dzięki programowi EQUAL odbyłem różne szkolenia, dzięki którym zdobyłem wiedzę z ogrodnictwa i warzywnictwa, ale też nauczyłem się obsługiwać wózki widłowe oraz obsługiwać programy magazynowe. Projekt Ekoszansa dał mi szansę rozwoju. Moje poczucie własnej wartości wzrosło i nie muszę się czuć gorszy. Wiem, że moja wiedzy przyda się także w ludziom mieszkającym na tym terenie.

Paweł, lat 25, były pacjent Ośrodka Resocjalizacji w Gajkach, który otworzył rodzinne gospodarstwo agroturystyczne z ofertą rekreacji konnej

Od dziecka miałem zamiłowanie do koni, zaraził mnie tym brat. Od kiedy zaprowadził mnie do stajni, większość czasu poświęcałem na jazdę konną. Później wolałem chodzić na imprezy, dyskoteki, pojawiły się narkotyki, byłem w konflikcie z prawem, miałem problemy w domu z rodzicami. Tak właściwie stoczyłem się na dno. Byłem już zdesperowany, poszedłem do pierwszego ośrodka, jakim były Gajki. Tam mnie przyjęli. Ktoś podarował nam konia i moje zamiłowanie wróciło. Kiedy rozpoczął się program EQUAL, wziąłem udział w szkoleniach z hodowli koni i jeździectwa w Wyszkowie. Potem jeszcze skończyłem terapię i poszedłem na swoje. Wiedzę o prowadzeniu agroturystyki zdobyłem w Gajkach. Doświadczenia nabiera się jednak dopiero później. Dzięki temu, że byłem w Gajkach i że tam były konie, znalazłem coś, co lubię robić, co chcę i będę robił

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj