Przeciętna ferma kurcząt na Mazowszu czy w Wielkopolsce to 30-40 tysięcy kurcząt. Ale są i takie, gdzie hoduje się setki tysięcy ptaków. Dla nich pojawienie się ptasiej grypy w okolicy to widmo bankructwa.

Do tej pory wykryto kilka ognisk choroby na Mazowszu. Z kolei do sklepów w Wielkopolsce i na Warmii i Mazurach trafiły zakażone jaja. I właśnie w tych regionach niepokój jest największy.

Boją się klienci, którzy wolą unikać kontaktu z drobiowym mięsem. Boją się sprzedawcy, którzy nie zamawiają przetworów drobiowych w hurtowniach. Po co, skoro i tak nikt go nie kupi? W ten sposób w hodowców uderza i choroba, i towarzyszące jej zamieszanie.

Sanepid uspokaja, że ludziom nic nie grozi - wirus ginie podczas smażenia czy gotowania. Zapewnia też, że ma na oku wszystkie sklepy i hurtownie, do których mogły trafić jaja skażone wirusem H5N1.