Bezrobocie wzrośnie. Jeżeli nie będzie szczepionki, a my nie nabędziemy odporności i na jesieni koronawirus wróci, to wtedy nie będzie czego zbierać. Prognozy ekonomiczne zależą od prognoz specjalistów od wirusologii - powiedział w Radiu ZET prof. Robert Gwiazdowski.

Reklama

Ekonomista podkreślił, że prawie 70 proc. polskiego PKB to małe i średnie przedsiębiorstwa, które zatrudniają ponad 70 proc. pracujących Polaków. - Większość z nich jedzie od pierwszego do pierwszego tak, jak pracownicy. I one będą zwalniać ludzi - uważa ekspert. - Jeżeli nie zrobiliśmy poduszki finansowej, bo od 30 lat utrudnialiśmy legalną akumulację kapitału, to nie dziwmy się, że teraz tego kapitału nie ma - dodał prof. Gwiazdowski. Jego zdaniem "państwo działało wtedy, kiedy działać nie musiało, ale koniecznie chciało rozdawać pieniądze" i dziś okazuje się, że już nie ma z czego rozdawać.

Dopytywany o tarczę antykryzysową, którą zaproponowali rządzący, ekonomista odpowiedział: - Póki co wygląda na to, że najbardziej jak zwykle skorzystają banki.

- Mamy szereg firm usługowych. Na początku marca wystawiały faktury za luty. W marcu nie będą jeszcze widziały spadku obrotów. On będzie w marcu, ale widoczne to będzie w kwietniu. Ale uznania za kwiecień są na początku maja. Na początku maja firma będzie mogła udowodnić, że spadły jej obroty i pójść po pomoc. To będzie czerwiec - tłumaczy prof. Robert Gwiazdowski. I podkreśla, że "do czerwca już nie będzie czego zamiatać". - Bez małych i średnich przedsiębiorstw będzie tragedia - uważa ekspert.

Czego zabrakło w pakiecie antykryzysowym? Gość Radia ZET tłumaczy, że "pojawił się plan kredytu w rachunku bieżącym, udostępnianego np. przez NBP via BGK, po który może sięgnąć przedsiębiorca albo osoba fizyczna pod zabezpieczenie wekslowe". - NBP podjął kilka lat temu uchwałę, że może skupować weksle osób fizycznych. To jest dziś instrument, by po niego sięgnąć – ocenił prof. Gwiazdowski.

Ekonomista uważa, że rząd zareagował za późno na zagrożenie związane z koronawirusem. - Ale jeżeli nie mamy testów, respiratorów, maseczek, fartuchów, to przynajmniej mamy ustawę, która może zakazać ludziom wychodzenia z domu, żeby wirus się nie rozprzestrzeniał - skomentował ekonomista.