- Będę startował do Senatu, do tego miejsca, w którym jest większa szansa na to, że ponad podziałami politycznymi uda się realizować dobre inicjatywy na rzecz mieszkańców Łodzi i województwa łódzkiego. Podjąłem także decyzję, że będę startował jako kandydat niezależny, kandydat łodzian. Kandydat, który rejestrując się nie wspiera się szyldem partyjnym, tylko zaufaniem mieszkańców – ogłosił w Łodzi Kwiatkowski, który w poniedziałek złożył rezygnację z pełnienia funkcji prezesa Najwyższej Izby Kontroli.

Wyjaśnił, że to łodzianie zdecydują, czy ostatecznie zostanie kandydatem, ponieważ do poniedziałku musi zebrać tysiąc podpisów. Tego dnia upływa bowiem termin rejestrowania komitetów wyborczych. Dopiero wówczas Kwiatkowski ma ogłosić, z którego okręgu wyborczego będzie ubiegał się o mandat senatora.

Kwiatkowski zapowiedział, że jego głównym punktem programu wyborczego będzie projekt ustawy o Łódzkim Zespole Metropolitalnym wzorowanym na Górnośląskim Związku Metropolitalnym. - Dzięki temu, do Łodzi rocznie będzie napływać dodatkowe ponad 180 mln zł. To jest udział w PIT, który budżet centralny musi przekazać do regionu, jeżeli taki związek powstanie. Mamy przygotowany projekt ustawy w tym zakresie i przedstawimy go w trakcie kampanii – zapowiedział polityk.

Ustępujący prezes NIK pytany, dlaczego nie znalazł się na listach Koalicji Obywatelskiej mówił, że jego propozycja to start, jako kandydat niezależny, ponad podziałami, który jest do dyspozycji wszystkich łodzian.

- Tym, czym się kierowałem, o czym myślałem i o czym marzę, to realizowanie misji senatora, który będzie reprezentował łodzian. Najlepszą do tego formułą jest kandydat niezależny. (...) Mamy propozycję dla wszystkich łodzian niezależnie od ich poglądów politycznych. Jest mi najbliższa Polska wolna, praworządna, przestrzegająca reguł państwa demokratycznego i dobrze zarządzana. Taki jest program, który chcę przedstawić – mówił Kwiatkowski.

Zaznaczył, że może prowadzić kampanię, ponieważ – jak wskazał - zrzekł się funkcji prezesa NIK i obowiązki wykonuje wyznaczony wiceprezes. Zapowiedział, że podpisy pod swoją kandydaturą będzie zbierał m.in. w środę w pociągu z Łodzi do Warszawy.

Kwiatkowski w poniedziałek złożył rezygnację z funkcji prezesa NIK. Jak tłumaczył, powodem była decyzja o starcie w wyborach parlamentarnych. Jego trwająca 6 lat kadencja wygasłaby 27 sierpnia.

W latach 1997-2001 był Kwiatkowski osobistym sekretarzem premiera Jerzego Buzka. Następnie pełnił funkcję wiceprezydenta Zgierza. W latach 2006-07 był wiceprzewodniczącym sejmiku województwa łódzkiego, a w okresie 2007-11 senatorem (kierował senacką komisją ustawodawczą) z ramienia PO. Od lutego do października 2009 r. był wiceministrem, a następnie do października 2011 r. ministrem sprawiedliwości.

Od 2011 r. do utraty mandatu z powodu wyboru na funkcję prezesa NIK w 2013 r. był posłem PO i szefem sejmowej komisji kodyfikacyjnej.

Rok temu rozpoczął się proces, w którym Kwiatkowski, wraz z b. szefem klubu PSL Janem Burym i b. wicedyrektorem rzeszowskiej delegatury Najwyższej Izby Kontroli Pawłem A., jest oskarżony o nadużycie władzy przy obsadzaniu stanowisk w Izbie w 2013 r. Grozi im do trzech lat więzienia. Oskarżeni nie przyznają się do winy.

- Mimo, że rok temu sąd wydał postanowienie, że prokuratura ma ujawnić całość materiału dowodowego w tej sprawie, do tej pory prokurator tego nie zrobił. Jestem głęboko przekonany, że prokuratura będzie musiała wreszcie przekazać cały materiał i przekonacie się państwo do tego, o czym mówiłem od początku: nigdy nie złamałem przepisów prawa, zawsze działałem zgodnie z ich literą – zapewnił w środę Kwiatkowski.

Wybory parlamentarne odbędą się 13 października. Polacy wybiorą na czteroletnią kadencję 460 posłów oraz 100 senatorów.