Co kupujemy drożej?
Aż 74% badanych produktów żywnościowych ma wyższe ceny w polskim Lidlu. Zdaniem Sebastiana Starzyńskiego, prezesa platformy TakeTask, wynika to z dużej różnorodności tego rodzaju artykułów na rodzimym rynku. Trudniej jest więc przedstawić klientom lokalny asortyment jako premium, niż towar importowy. Klasycznym przykładem tego jest Acentino Ocet Balsamiczny Balsamico 500 ml Lidl, kojarzący się z Włochami. W czasie audytu był o 85% droższy, niż w Niemczech. U nas w dniu badania, jak i w poprzednich kilku miesiącach, kosztował 6,99 zł, a tam – równowartość 3,77 zł. To była największa odnotowana różnica. Należy również dodać, że w promocji, obowiązującej w polskim Lidlu po wykonanym audycie, ten artykuł miał już cenę 4,99 zł. Zatem wciąż trzeba było zapłacić za niego więcej, niż w Niemczech bez obniżki.
– mówi prezes Starzyński.
W Polsce ponad połowa produktów nieżywnościowych jest droższa. Dotyczy to 64% tego typu asortymentu. Z badania wynika, że w naszym Lidlu W5 Eco Płyn Do Czyszczenia 1 l był droższy o 71%, niż w Niemczech. Tutaj miał cenę 4,99 zł, a tam – równowartość 2,92 zł. Natomiast Orlando Przysmak Dla Psa Wołowina 200 g kosztował w polskim sklepie więcej o 60%. W trakcie audytu u nas trzeba było za niego zapłacić 3,99 zł. Nasi zachodni sąsiedzi mogli wówczas wydać odpowiednik za 2,50 zł. Z kolei Orlando Przysmak Dla Psa z Drobiem 8 x 11 g Vacuum miał w Polsce większą cenę o 49%. Wynosiła ona 5,99 zł. W Niemczech odpowiadała wartości 4,02 zł.
– zauważa ekspert z platformy TakeTask.
U nas też potrafi być taniej
W polskim Lidlu są też produkty tańsze, niż w Niemczech. Wśród nich duży udział mają artykuły higieny toaletowej, za które zapłacimy od 23 do 41% mniej. Jednym z nich jest Cien Płyn Do Demakijażu Oczu 150 ml. W Polsce kosztuje 4,99 zł, a cena z niemieckiego Lidla została przeliczona na 8,43 zł. Różnica zatem wynosi 41%. Z kolei, G. Bellini Woda Po Goleniu Mild 100 ml jest tańsza u nas o 33%. Możemy ją nabyć za 6,99 zł, a w Niemczech trzeba wydać równowartość 10,38 zł.
– tłumaczy Sebastian Starzyński.
Ekspert zwraca uwagę na to, że wraz ze wzrostem popularności marki własnej Lidla stopniowo zwiększa się skłonność klientów do zakupu jej produktów. Do tanich marek własnych, w kategoriach szybko rotujących, Polacy już się przekonali. Dotyczy to np. nabiału. Zdecydowanie trudniej jest budować lojalność konsumentów wobec artykułów kosmetycznych, które rzadziej się kupuje i marka ma większe znaczenie. Ale, gdy nabywcy zaufają takim producentom, wystarczy mniejsza zachęta cenowa. Wówczas sieć będzie mogła podwyższyć ceny swoich kosmetyków w Polsce. Dzięki temu, zacznie realizować w tej kategorii wyższe marże, choć nie tak spektakularne, jak w przypadku rekordowych wyników w badaniu.
Strategia Lidla
– wyjaśnia Sebastian Starzyński.
Jednak trzeba wiedzieć, że strategia sieci jest inna w obu krajach i dostosowana do różnych realiów rynkowych. U nas importowane artykuły marki własnej nierzadko są pozycjonowane jako produkty premium, na których sieć realizuje większą marżę. Oczywiście nie zawsze tak jest. Niemniej, w Niemczech, z uwagi na wyższy poziom zarobków, te same towary częściej są postrzegane jako mainstream. Są więc kierowane do przeciętnych konsumentów, o których trzeba bardziej konkurować cenowo z innymi dyskontami.
– przewiduje ekspert z platformy TakeTask.
Jak podsumowuje Sebastian Starzyński, wykazane różnice cenowe mają charakter stały. Wynikają z możliwości realizacji marży w zależności od pozycjonowania danego produktu i konkurencyjnej sytuacji na rynku. Drugim powodem są koszty logistyczne i półkowe, związane z rotacją konkretnych artykułów. Produkty premium czasem dłużej czekają na zakup i to może być wliczone w ich cenę. Natomiast, jak zapewnia ekspert, rozbieżności w cenówkach nie mają też żadnego związku z różnicami w wysokości podatków, płaconych w Polsce i w Niemczech. Oba kraje są w UE, dlatego sieć nie może powoływać się na bariery celne.