Dziennik Gazeta Prawana logo

Polak może zostać szefem EBOiR. Eksperci: Jego wybór nie zmieni polityki banku

1 marca 2016, 06:50
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Marek Belka
Marek Belka/PAP Archiwalny
Marek Belka może zostać szefem EBOiR. Jak jednak sugerują eksperci, jego wybór wcale nie oznacza, że bank zacznie preferencyjnie traktować Polskę.

Rząd oficjalnie popiera kandydaturę obecnego prezesa NBP na szefa Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju. Poinformowała o tym w wywiadzie dla DGP premier Beata Szydło. O kandydowaniu Belki napisał w ubiegłym tygodniu "Puls Biznesu” .

Wybór Marka Belki na prezesa EBOiR stwarzałby szansę na wzmocnienie pozycji Polski na arenie międzynarodowej. Co jest ważne zwłaszcza teraz, gdy rząd za granicą nie ma dobrej prasy. Rząd mógłby przy tym pokazać światu, że nie jest ideologicznie zaślepiony i potrafi wesprzeć kandydata, który jest kojarzony z innym obozem. Poza tym bardzo liczy na zaangażowanie EBOiR w finansowanie projektów z tzw. planu Morawieckiego. Zakłada on pozyskanie z instytucji międzynarodowych (wśród nich jest bank) od 50 do 80 mld zł. Politycy w Warszawie zdają sobie sprawę, że szanse Belki - człowieka obytego w międzynarodowych instytucjach finansowych (był w radzie dyrektorów MFW) - na wybór są większe niż innych polskich kandydatów.

Mirosław Gronicki, ekonomista i były minister finansów, zgadza się, że desygnowanie Polaka na stanowisko prezesa byłoby prestiżowym zwycięstwem. Zwraca jednak uwagę, że nadzieje na szersze otwarcie drzwi do kredytów z EBOiR mogą być płonne.

- pyta retorycznie Gromnicki. I dodaje, że nie przypomina sobie, aby w czasach, gdy w zarządzie EBOiR zasiadała Hanna Gronkiewicz-Waltz, Polska była jakoś szczególnie traktowana. Co więcej, gdyby Marek Belka będąc prezesem EBOiR próbował promować Polskę, byłoby to źle odebrane.

- mówi były szef resortu finansów. Jedyne, na co można liczyć, to spowolnienie procesu wycofywania się EBOiR z Polski, która z coraz bardziej zaawansowaną gospodarką coraz mniej kwalifikuje się do wsparcia.

Bo czym jest EBOiR? To instytucja powołana na początku lat 90. do wspierania rozwoju gospodarki rynkowej zwłaszcza w krajach postkomunistycznych. Pomysł jej utworzenia już w październiku 1989 r., u progu przemian w Europie Środkowej i Wschodniej, rzucił prezydent Francji François Mitterrand. EBOiR to bank, którego udziałowcami jest 65 krajów oraz Unia Europejska i Europejski Bank Inwestycyjny. Jego zadaniem jest udzielanie kredytów na finansowanie wybranych przedsięwzięć bądź angażowanie się w nie kapitałowo. Przede wszystkim z sektora prywatnego - w odróżnieniu np. od Europejskiego Banku Inwestycyjnego, który angażuje się też w przedsięwzięcia publiczne, kredytując np. inwestycje w infrastrukturę lub oświatę.

W Polsce wartość skumulowanych inwestycji netto banku to prawie 8 mld euro. W 2015 r. EBOiR zainwestował u nas prawie 650 mln euro. Najwięcej w branżę produkcyjną i usługową - prawie 180 mln euro. W swoim regionie Polska nadal jest największym beneficjentem finansowania EBOiR, w ubiegłym roku przypadła na nią prawie połowa nakładów na projekty z Europy Środkowo-Wschodniej. Choć wartość inwestycji banku u nas spada, jeszcze w 2011 r. były one warte 891 mln euro.

Polska miała swoich ludzi w EBOiR już wcześniej, najwyżej zaszła Hanna Gronkiewicz-Waltz (stanowisko wiceprezesa), kilkukrotnie Polak reprezentował grupę trzech krajów (Polska, Bułgaria i Albania) w radzie dyrektorów. Ostatnio był to Zbigniew Hockuba, były członek zarządu NBP. Niezależnie od wyniku wyborów na prezesa EBOiR Marek Belka i tak odejdzie ze stanowiska prezesa NBP. Szanse na drugą kadencję są małe. Kadencja Belki kończy się w czerwcu tego roku.

Numerem 1 na liście potencjalnych następców jest prof. Adam Glapiński, który dopiero co zakończył kadencję w Radzie Polityki Pieniężnej. Zresztą prof. Glapiński sam o sobie powiedział w styczniowym wywiadzie dla Bloomberga, że jest najbardziej prawdopodobnym kandydatem na szefa banku centralnego.

Gdyby rzeczywiście to Adam Glapiński objął stery NBP, to raczej mało prawdopodobna jest diametralna zmiana kursu w polityce pieniężnej. Po pierwsze dlatego, że prezes NBP jest tylko jednym z dziesięciu członków Rady Polityki Pieniężnej podejmujących decyzje w tej sprawie. A z wypowiedzi większości pozostałych członków RPP wynika, że opowiadają się oni za utrzymaniem status quo. Po drugie - w tym samym wywiadzie dla Bloomberga prof. Glapiński mówił o niezależności NBP wobec rządu i odporności na presję polityczną. A także o tym, że jest przeciwny jakimkolwiek obniżkom stóp procentowych.

- na to pytanie nie znamy odpowiedzi - mówi Jarosław Janecki, ekonomista Société Générale. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj