Dziennik Gazeta Prawana logo

Nowa RPP ma być mniejsza, ale dużo skuteczniejsza

2 czerwca 2015, 07:40
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Marek Belka NBPCC BY-SA 2.0 Archiwum NBP
Marek Belka NBPCC BY-SA 2.0 Archiwum NBP/Wikimedia Commons
Rząd przygotował ustawę wprowadzającą zmiany modelu funkcjonowania Rady Polityki Pieniężnej. Może ona dostać poparcie opozycyjnego PiS.

Docelowo Rada Polityki Pieniężnej miałaby się składać z sześciu osób plus prezesa NBP. Tyle że – w przeciwieństwie do obecnej sytuacji, gdy członkowie RPP wyłaniani są jednocześnie – rząd proponuje, by połowę składu wybierać co trzy lata. Zwolennicy tego pomysłu (Ministerstwo Finansów) przekonują, że w ten sposób zróżnicowane zostanie doświadczenie członków Rady.

Beata Szydło, wiceprezes PiS, uważa ten pomysł za rozsądny. Przekonuje, że jej partia może poprzeć takie rozwiązanie. Choć ostateczna decyzja zależy od szczegółów i tego, w jakiej formie projekt wyjdzie z rządu.

Andrzej Duda apelował do gabinetu Ewy Kopacz, by nie przeprowadzał zmian ustrojowych. Ten projekt nie ma takiego charakteru. Konstytucja nie określa liczby członków RPP. Mówi jedynie o ich wyborze w równej liczbie przez Sejm, Senat i prezydenta na sześcioletnią kadencję.

CZYTAJ TAKŻE: Wybiorą inflację zamiast obniżki stóp? Trudna decyzja Rady Polityki Pieniężnej>>>

Obecnie każdy z tych organów wskazuje trzech członków Rady, po wprowadzeniu docelowych rozwiązań będzie ich po dwóch. Kłopotem może być okres przejściowy od roku 2016 do 2022, kiedy ma być osiągnięta docelowa liczba członków rady. Scenariusz proponowany przez rząd zakłada, że w przyszłym roku zgodnie z planem zostanie wybranych ośmiu członków RPP, którym kończy się kadencja. Dziewiąty, Jerzy Osiatyński, do obecnej rady wszedł w 2013 r. na miejsce Zyty Gilowskiej i jego kadencja upływa w 2019 r. O jego nominacji jako pierwsze poinformowało radio RMF FM.

Projekt przewiduje, że wówczas oprócz jego następcy wskazanego przez prezydenta – Sejm i Senat wysłałyby do RPP po jeszcze jednym swoim przedstawicielu. Rada osiągnęłaby maksymalną liczbę 12 członków. W 2022 r., gdy wygasałaby kadencja wybranych w 2016 r. – Sejm, Senat i prezydent wybraliby po jednym przedstawicielu i w ten sposób RPP skurczyłaby się do docelowego siedmioosobowego składu, czyli sześciu członków i prezesa banku centralnego. Kolejna zmiana przypadłaby na 2025 r., gdy wybrano by następców członków rady, którzy dostali się do niej w 2019 r.

Ewentualne „tak” PiS dla pomysłu PO można racjonalnie wytłumaczyć. Po wyborach prezydenckich, w których wygrał Andrzej Duda, to on wskaże w przyszłym roku kandydata na prezesa banku centralnego i dwóch członków RPP. Wyśle do rady także swojego kolejnego nominata w 2019 r. Szansa na wygraną przez PiS w jesiennych wyborach parlamentarnych jest spora. Partia Jarosława Kaczyńskiego może mieć wpływ na wybór pozostałych sześciu członków RPP, którzy będą wybierani za rok. Jeśli taki scenariusz się sprawdzi, osoby z rady wskazane przez prezydenta elekta i PiS będą ją kontrolowały do 2022 r. (wprawdzie w 2019 r. kolejne wybiorą już nowy Sejm i Senat, ale będą one stanowiły jedną szóstą składu Rady).

Zwycięstwo Dudy zwiększa szanse na wdrożenie tego pomysłu w życie. Jednym z głównych argumentów, jakimi posługiwali się przeciwnicy projektu, była data. Konkretnie 2022 r., w którym Polska miała zapewne wejść już do unii walutowej. Duda w Pałacu Prezydenckim to odłożenie projektu euro do szuflady.

Ekonomiści chwalą pomysł wprowadzenia rotacyjności kadencji w RPP. Rafał Benecki z ING Bank mówi, że w obecnie obowiązującym modelu – gdy cała rada jest powoływana i odwoływana niemal jednocześnie – musiało upłynąć co najmniej kilka tygodni, by nowy skład się wdrożył. mówi Benecki.

Dzięki mniejszej liczebności rada ma być bardziej efektywna. Jak podkreślają autorzy ustawy, w większości krajów odpowiedniki RPP liczą od pięciu do siedmiu osób (RPP konkuruje pod tym względem z Ghaną). Tak jest m.in. w Szwecji, Czechach czy Norwegii.

O wprowadzeniu rotacyjności dobrze wypowiada się też Grzegorz Maliszewski z Banku Millennium. Jak mówi, taki sposób działania organu odpowiedzialnego za politykę pieniężną sprawdza się w innych krajach. mówi Maliszewski.

Rafał Benecki radzi odrzucić polityczny kontekst. mówi.

W tej chwili projekt, przed wysłaniem pod obrady Rady Ministrów - jest opiniowany przez rządowych prawników. Wcześniej był opiniowany przez Stały Komitet rządu. W międzyczasie NBP, który kwestionował rotacyjność, wycofał się ze swoich zastrzeżeń.

Problemem jest kalendarz. Wybory parlamentarne odbędą się w październiku. Jeśli projekt nie zostanie szybko wysłany do Sejmu, może się okazać, że koalicja nie zdąży z jego uchwaleniem przed końcem kadencji.

3 członków RPP wybierają obecnie Sejm, Senat i prezydent

6 lat trwa kadencja członka RPP i prezesa NBP

1,50 proc. wynosi obecnie referencyjna stopa procentowa NBP

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj