Reklama
Dziennik Gazeta Prawna

Nasi rozmówcy przekonują, że taki scenariusz zmniejszałby polskie szanse na renegocjowanie umowy. Sprzedaż kontraktu przez Katarczyków oznaczałaby, że za dostawy LNG do Polski odpowiadałaby inna firma. Nasi rozmówcy mówią, że jest nią bank inwestycyjny Merrill Lynch.

PGNiG i Qatargas uchylają się od jakichkolwiek komentarzy na ten temat. – Jesteśmy w stałym kontakcie ze stroną katarską. Nie możemy jednak podać więcej szczegółów. Kontrakt na dostawy katarskiego gazu jest umową dwustronną, zatem jej zapisy stanowią tajemnicę handlową – odpowiada biuro prasowe PGNiG. – Nasza polityka zakazuje ujawniania jakichkolwiek informacji o zamówieniach – deklaruje Mariana Diaz Castro z departamentu PR w Qatargas. Merrill Lynch nie odpowiedział na pytania, które wysłaliśmy. Podobnie Ministerstwo Gospodarki.

Tematyka LNG nie jest dla banku obca. W 2013 r. Merrill Lynch podpisał umowę z państwami bałtyckimi na dostawy skroplonego gazu. Część banku odpowiedzialna za handel surowcem mieści się w Londynie. Dostarcza go do terminali w Holandii i Wielkiej Brytanii. Z terminalu w Rotterdamie transportuje z kolei LNG na Bałtyk.

Zgodnie z umową, jaką zawarto przed 6 laty, począwszy od drugiej połowy 2014 r., PGNiG miało odbierać w gazoporcie w Świnoujściu sprowadzany z Kataru gaz LNG. Zakontraktowano 1 mln ton, czyli ok. 1,5 mld m sześc. skroplonego gazu rocznie. Umowę zawarto na 20 lat. Wpisana w kontrakt formuła cenowa czyni jednak katarski gaz bardzo drogim. PGNiG wielokrotnie deklarowało, że chce renegocjować warunki umowy.