Dziennik Gazeta Prawana logo

Unia walczy o klimat. Polskie firmy zagrożone bankructwem

22 stycznia 2014, 07:10
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Flagi Unii Europejskiej przed siedzibą Komisji Europejskiej w Brukseli
Flagi Unii Europejskiej przed siedzibą Komisji Europejskiej w Brukseli/Shutterstock
Bruksela wybierze, które firmy dostaną darmowe uprawnienia do emisji CO2. Jeśli polski przemysł nie trafi na tę listę, to wielu przedsiębiorstwom grozi bankructwo. Część firm może też przenieść produkcję poza granice Polski.

Przedstawiciele polskiej branży cementowej, papierniczej, chemicznej, wapienniczej i kilku innych energochłonnych przemysłów obawiają się, że stracą wkrótce prawo do dodatkowych, bezpłatnych uprawnień do emisji dwutlenku węgla. To może doprowadzić do upadku wiele firm z tych sektorów.

Na razie wszystkie powyższe branże znajdują się na liście carbon leakage. To wykaz sektorów przemysłowych, których konkurencyjność z powodu konieczności stosowania unijnej polityki klimatycznej może ucierpieć. Aby nie dopuścić do przenoszenia tego typu produkcji poza granice UE, Bruksela przyznaje firmom z tych branż dodatkowe uprawnienia emisyjne.

Dzisiaj Komisja Europejska ma ogłosić, które gałęzie widziałaby na liście carbon leakage w latach 2015–2020. – Nasze doświadczenia wskazują, że Komisja nie lubi przemysłu, dlatego zakładamy jej złą wolę i skreślenie chemii z listy – mówi Krzysztof Łokaj z Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego. Tego rodzaju obawy mają też przedstawiciele innych sektorów.

Łokaj dodaje, że jeśli jeden certyfikat kosztowałby 30 euro (taką cenę przewiduje KE), a branża chemiczna wypadłaby z listy, polskie firmy musiałyby do końca tej dekady wydać na zakup uprawnień do emisji CO2 ok. 3,5 mld zł. Jeśli sektor byłby wciąż specjalnie traktowany – o 1 mld zł mniej.

Jak wyliczyło Stowarzyszenie Papierników Polskich, koszty zakupu certyfikatów przez krajowe papiernie, gdyby i ta branża nie znalazła się na noweli liście carbon leakage, skoczyłyby w latach 2015–2020 do ok. 206 mln zł. Polski przemysł szklarski wydałby z kolei na ten sam cel ok. 110 mln zł. - wylicza Piotr Kardaś ze Związku Pracodawców „Polskie Szkło”.

Zdaniem prof. Jana Dei, dyrektora biura Stowarzyszenia Producentów Cementu, skreślenie tej branży z listy podniesie koszty zakupu certyfikatów przez nasze cementownie z ok. 360 mln zł, do 790 mln zł. – Za taką kwotę można poza granicami Unii wybudować cztery–pięć nowoczesnych cementowni – dodaje prof. Deja.

W tej branży można zresztą już zaobserwować przejawy ekspansji poza UE. Koncern CRH, do którego należy cementownia Ożarów, rozpoczął w 2008 r. budowę drugiej linii produkcyjnej w tym zakładzie. Inwestycję zrealizowano w ok. 75 proc. i ją wstrzymano. Jednocześnie w 2012 r. CRH uruchomił produkcję cementu w Kamieńcu Podolskim na Ukrainie, a zeszłym roku kupił także cementownię pod Lwowem.

Zdaniem Henryka Kalisia, przewodniczącego Forum Odbiorców Energii Elektrycznej i Gazu, które zrzesza 10 organizacji branżowych, skreślenie energochłonnych sektorów z listy carbon leakage oznaczałoby dla nich katastrofę.


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj