Dziennik Gazeta Prawana logo

Tusk o funduszu dla eurolandu: Dwie godziny ostrej kłótni

19 października 2012, 08:16
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Ewentualny mechanizm finansowy dla eurolandu będzie "odseparowany" od negocjacji budżetu całej UE - ogłosił w Brukseli Donald Tusk. Premier przyznał, że satysfakcjonujące zapisy to wynik "ostrej kłótni", głównie z Wielką Brytanią.

- powiedział premier dziennikarzom wychodząc ze szczytu w nocy z czwartku na piątek.

Wyjaśnił, że w uzgodnionych przez przywódców wnioskach końcowych ze szczytu . Jest natomiast mowa, że - dodał.

Taką procedurę zakładał już projekt wniosków szczytu, mówiąc, że to pomysł do zbadania "w średniej perspektywie", czyli nie natychmiast.

Premier wskazał, że "najtwardszy bój" z premierem Wielkiej Brytanii Davidem Cameronem dotyczył zapewnienia we wnioskach, że prace nad tym nowym instrumentem finansowym dla eurolandu . "Całkowite odseparowanie" tych dwóch spraw podkreślił też na swej konferencji prasowej prezydent Francji Francois Hollande. W tej kwestii Polsce również udało się zachować zapisy z projektu wniosków.

- dodał premier.

Tzw. zdolności budżetowe (fiscal capacity) eurolandu to jedna z propozycji "do zbadania" jaką zawiera raport Van Rompuya na temat pogłębiania unii walutowej i gospodarczej. Ta propozycja, zwana w jednym z początkowych dokumentów Van Rompuya "budżetem centralnym" eurolandu, wzbudziła spore obawy zwłaszcza w krajach spoza euro, w tym wśród polskich europosłów, o pogłębianie podziałów na Unię dwóch prędkości, a także o ewentualne ryzyko, że negatywnie odbije się to na tradycyjnym budżecie UE.

Zgodnie z intencją Van Rompuya, co odzwierciedlał projekt wniosków na szczyt, te "zdolności budżetowe eurolandu" miałyby być utworzone w "średniej perspektywie", "w separacji" od budżetu UE 27 państw i jako nowy "mechanizm solidarności" dla dokonujących ciężkich reform państw eurolandu - by łagodzić w tych krajach skutki kryzysu, np. na rynku zatrudnienia. Aby te środki otrzymywać - jak wynika z dokumentów - kraje musiałyby zobowiązać się do reform w osobnym kontrakcie z unijnymi instytucjami.

Niemcy, które są inicjatorami tego pomysłu jako alternatywy dla euroobligacji, same naciskały, by nie nazywać go "budżetem eurolandu". Kanclerz Niemiec Angela Merkel w czwartek mówiła, że chodzi jej o "fundusz solidarności" przeznaczony na wsparcie konkretnych reform, służących poprawie konkurencyjności krajów strefy euro.

Tymczasem premier Wielkiej Brytanii, która domaga się cięć w unijnym budżecie na lata 2014-20 nawet o 150 mld euro w stosunku do propozycji KE (988 mld euro na siedem lat), od niemal początku uznał pomysł budżetu strefy euro za dobry. Cameron ogłosił, że składka Wielkiej Brytanii zostanie zamrożona, rabat brytyjski utrzymany, a jeśli inni płatnicy netto chcą zwiększać środki w imię unijnej solidarności, niech to zrobią sami w ramach budżetu eurolandu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj