Drogie jabłka to efekt niższych niż w ubiegłym roku plonów. Owoców jest bardzo mało. Jak czytamy w "Fakcie", w stosunku do normalnych sezonów w zachodniej Polsce, sadownicy zebrali zaledwie 10 procent spodziewanych plonów. Skrajnie niskie plony natura próbuje wynagrodzić wielkością jabłek. Wiele z nich jest ogromnych. 

"Fakt" informuje, że za najtańsze dorodne jabłka z polskich sadów trzeba zapłacić nie mniej niż 3 zł, ale są gatunki, których cena przekroczyła już 4 zł. Handlowcy przewidują, że cenowy szczyt nastąpi wiosną.

W przyszłym roku możliwa jest cena nawet 6 – 7 zł za popularne odmiany.

Sokółka czeka na pielgrzymów