Pozwów grupowych przeciwko ZUS jeszcze w Polsce nie było. Ale już w lipcu do sądu trafi pierwszy z nich. I zapewne nieostatni – za poszkodowane przez ZUS uważają się w Polsce dziesiątki tysięcy osób. Jeśli sądy uznają racje nawet tylko części, zakład będzie musiał zapłacić odszkodowania liczone w miliardach złotych.
Reklama
Na razie w sądowe szranki z ZUS-em stanęli przedsiębiorcy. Uważają, że przed wrześniem 2008 r. ZUS świadomie wprowadzał ich w błąd, sugerując możliwość czasowego zawieszenia działalności i niepłacenia wtedy składek ubezpieczeniowych. Później zakład jednak zażądał zaległych składek, tyle że powiększonych już o odsetki. Tego właśnie dotyczy pozew: przedsiębiorcy, którzy wpłacili zaległe pieniądze, uważają, że obarczanie ich jeszcze odsetkami to bezprawie, gdyż w błąd wprowadził ich sam ZUS.
Stanowisko zakładu jest twarde. ZUS zapewnia, że jego pracownicy nigdy nie doradzali przedsiębiorcom jakiejkolwiek formuły zawieszenia działalności.
– W stanie prawnym sprzed 20 września 2008 r. instytucja zawieszania prowadzenia działalności gospodarczej nie istniała – mówi Wojciech Andrusiewicz z centrali ZUS. Ale przedsiębiorcy sugestie płynące z ZUS rozumieli wtedy na swój sposób: po prostu na jakiś czas wyrejestrowywali swoje firmy.
O tym, czy mają rację, zdecyduje batalia sądowa. Pozew grupowy w tej sprawie wniesie 10 przedsiębiorców. Rafał Kos z krakowskiej kancelarii Kubas Kos Gaertner, która będzie prowadziła sprawę przed sądem, dodaje jednak, że zainteresowanych przystąpieniem do pozwu jest ponad sto firm. Szacuje się, że w całym kraju aż kilkadziesiąt tysięcy przedsiębiorstw musiało zapłacić do ZUS zaległe składki. Firmy wpłaciły też blisko miliard złotych odsetek i aż tyle w skrajnym wypadku może wynieść przedmiot sądowego sporu.
Pozew przedsiębiorców może spowodować lawinę spraw przeciwko ZUS, gdyż grup niezadowolonych z decyzji tej instytucji jest sporo. 18 tysięcy chałupników ZUS przez lata zmuszał do płacenia wysokich składek ubezpieczeniowych z tytułu prowadzonej działalności gospodarczej, a nie niskich od pracy nakładczej. Zakład robił tak, mimo że osoby te same mogły wybrać tytuł opłacania składek.
Złożenia pozwu grupowego nie wykluczają również właściciele tych firm, które nie odzyskały nadpłaconych przez siebie składek w ciągu pięciu lat. Natomiast ZUS mógł dochodzić ich zapłaty aż przez 10 lat.
Zakład czekają więc ciężkie chwile. Jeżeli sądy zaczną uznawać racje pozywających, to z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, którym administruje ZUS, mogą uciec miliardy. Tę dziurę trzeba będzie zasypać pieniędzmi z budżetu państwa.