Dziennik Gazeta Prawana logo

Związkowcy oskarżają rząd o próbę dzikiej prywatyzacji

18 stycznia 2011, 15:11
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Solidarność nie chce słyszeć o zmian w ustawie o spółkach Skarbu Państwa. Według związkowców to odcięcie pracowników od rad nadzorczych i przygotowanie do "dzikiej prywatyzacji" państwowych spółek

Górnicza Solidarności sprzeciwia się części zapisów rządowego projektu ustawy o zasadach wykonywania niektórych uprawnień Skarbu Państwa. Według związkowców propozycja rządu to próba stworzenia warunków do "pospiesznej i dzikiej prywatyzacji".

Solidarność nie zgadza się m.in. na pozbawienie pracowników prawa wyboru swoich przedstawicieli do zarządów i rad nadzorczych spółek Skarbu Państwa oraz stworzenia komitetu nominacyjnego, który wyznaczy osoby do rad. Związek kwestionuje też wynikające z rządowego projektu przeniesienie nadzoru właścicielskiego m.in. nad górnictwem z resortu gospodarki do Ministerstwa Skarbu Państwa.

W uzasadnieniu rządowego projektu napisano, że przeniesienie uprawnień właścicielskich z innych resortów do MSP ma służyć przede wszystkim likwidacji zjawiska rozproszenia nadzoru nad mieniem państwowym w ramach administracji publicznej. Obecnie - zdaniem autorów projektu - komórki w różnych resortach realizują te same zadania, działając według różnych standardów organizacyjnych i proceduralnych. Zmiana ma pomóc uporządkować i ujednolicić zasady nadzoru.

Uwagi związkowców podziela część posłów, przede wszystkim z PiS i PJN. Śląski poseł PJN Adam Gawęda powiedział we wtorek PAP, że podczas drugiego czytania projektu zgłoszone zostaną poprawki, będące m.in. efektem konsultacji ze związkowcami. Według posła, projekt w obecnej formie grozi upolitycznieniem spółek oraz służy przyspieszonej, nieprzemyślanej prywatyzacji.

Według szefa górniczej "S" Dominika Kolorza, nie do przyjęcia jest propozycja, zgodnie z którą załogi stracą prawo wyboru przedstawicieli do rad i zarządów spółek.

"To był element pewnego społecznego porozumienia. Gdy komercjalizowano przedsiębiorstwa państwowe, uznano, że pracownicy będą mieli przedstawicieli w radach nadzorczych czy zarządach tych spółek. Chodziło o to, aby pracownicy mieli choć minimalny wpływ na zarządzanie w swoim zakładzie. Teraz nawet to minimum próbuje się pracownikom odebrać" - ocenił Kolorz.

Także projekt stworzenia komitetu nominacyjnego, którego skład ma ustalić premier, budzi sprzeciw związkowców. Osoby nominowane przez ten komitet miałyby zasiadać w radach nadzorczych.

"To instytucja tworzona po to, by rozdawać polityczne synekury. Największe kuriozum polega na tym, że w spółkach o kluczowym znaczeniu dla polskiej gospodarki, np. w Orlenie, mogą zasiadać osoby właściwie bez żadnych specjalnych kwalifikacji. Nie muszą wcześniej zdać egzaminów państwowych uprawniających do zasiadania w radach nadzorczych" - uważa Kolorz.

Podobnego zdania jest poseł Gawęda. Według niego wskazane jest zaostrzenie kryteriów, jakie powinni spełniać członkowie rad nadzorczych, ale nie upolitycznianie tych gremiów. Zdaniem posła, w pracach rady przydaje się nie tylko doświadczenie ekonomiczne, prawnicze czy menedżerskie, ale także praktyczne - stąd przydatna jest obecność przedstawicieli pracowników.

Zastrzeżenia związkowców budzi też proponowane przeniesienie nadzoru właścicielskiego nad spółkami węglowymi z Ministerstwa Gospodarki do resortu skarbu. "To kolejny sygnał, że wkrótce może dojść do próby dzikiej prywatyzacji górnictwa. Jestem przekonany, iż pod nadzorem tego resortu nie będą dotrzymywane zapisy mówiące o tym, że jak spółka już wejdzie na giełdę, to państwo zachowa większościowy pakiet udziałów" - uważa Kolorz.

Górnicza "S" przytacza przykład kopalni Bogdanka. Skarb Państwa pozbył się większościowego pakietu jej akcji bez konsultacji ze związkami. Kolorz przypomniał, że obowiązująca strategia dla górnictwa dopuszcza sprzedaż jedynie mniejszościowych pakietów akcji spółek węglowych.

"Nie ma powodów, by kwestionować fachowość i kompetencje urzędników Ministerstwa Gospodarki, a tak można odbierać pomysł przeniesienia nadzoru. Tę propozycję traktujemy jako grę polityczną, skierowaną na to, by przygotować spółki węglowe do prywatyzacji, nie do końca zgodnej z zawartymi wcześniej umowami społecznymi oraz interesem spółek" - uważa poseł Gawęda.

Według Kolorza proponowane zmiany są niekorzystne dla pracowników spółek Skarbu Państwa. "Te kwestie układają się w pewną całość, taki łańcuszek - pozbawić pracowników informacji o sytuacji i planach przedsiębiorstwa, zbudować fasadę społecznej kontroli obsadzając rady nadzorcze oraz zarządy spółek wyłącznie swoimi ludźmi, a dzięki oddaniu pod nadzór właścicielski ministerstwa skarbu w ekspresowym tempie sprywatyzować" - powiedział szef górniczej "S".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj