Uprawnionych do takiej pomocy jest 2300 polskich rodzin - pisze "Gazeta Prawna". Zgodnie z przepisami mają prawo do pobierania pieniędzy, nawet jeśli zostali w ojczyźnie. Ważne jest tylko, by ojciec czy matka legalnie pracowali w Norwegii. Tym sposobem strumień euro płynie co miesiąc do nas od rządu kraju, ktrego na oczy nie widzieli.

My się cieszymy, ale Norwegowie dość mają takiej rozrzutności. I właśnie zapowiedzieli, że postarają się zmienić prawo tak, by ograniczyć wypłaty dla bliskich zatrudnionych w ich kraju pracowników.

Jak chcą zabrać zapomogi? Nie wiadomo. Na razie sprawa trafiła do norweskiego parlamentu. Ten może np. zmniejszyć wysokość wypłat dla cudzoziemców (są one jednymi z wyższych w Unii) lub zmniejszyć grono uprawnionych do nich, wprowadzając ostrzejsze kryteria przyznawania dopłat, np. ograniczając je do osób, które zatrudnieni ściągnęli ze swej ojczyzny.