Szykuje się prawdziwa fala strajków w Polsce. Po buncie pocztowców, który dosłownie sparaliżował kraj, do strajków przymierzają się lekarze i stoczniowcy. Pierwsi chcą ogromnych podwyżek, a drudzy znalezienia pieniędzy dla swoich zadłużonych firm.
Związek zawodowy lekarzy żąda podwyżek dla specjalistów pierwszego i drugiego stopnia. Lekarze ze specjalnością pierwszego stopnia chcą dostawać 5 tys. zł brutto więcej. A ci, którzy
mają drugi stopień - nawet 7,5 tys. zł więcej. A jak nie dostaną tyle, ile chcą, to grożą strajkiem we wszystkich państwowych szpitalach.
Za to już jutro pogotowie protestacyjne we wszystkich stoczniach i zakładach z nimi współpracujących ogłoszą stoczniowcy. Chcą w ten sposób zmusić rząd do znalezienia prywatnych
inwestorów dla swojej branży, która ma kłopoty finansowe.
Czy to zadziała? Nie wiadomo. W każdym razie Dariusz Adamski, szef okrętowej "Solidarności", liczy na to, że do stoczni w Gdyni pofatyguje się na rozmowy sam premier Jarosław Kaczyński.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Michał Pietrzak
radca prawny, partner w kancelarii InBonum, mediator. Specjalizuje się w prawie rodzinnym, obsłudze spółek handlowych i podmiotów medycznych, fot. Materiały prasowe
Zobacz
|