Dziennik Gazeta Prawana logo

Unia Europejska nie wie, co to cielęcina

12 października 2007, 13:36
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Wydawałoby się, że wszyscy wiedzą, co to cielęcina. A jednak. Unijni biurokraci uznali, że w Europie nikt nie wie, co to jest, i chcą wprowadzić oficjalną definicję tego mięsa.

Zagadka. Czym różni się mięso "pochodzące ze zwierząt w wieku do ośmiu miesięcy" od mięsa "zwierząt w wieku od ośmiu do 12 miesięcy"? To pierwsze to cielęcina, a to drugie to wołowina. Oto wnioski, do jakich doszli - po wielu burzliwych debatach - europejscy urzędnicy. W trosce o nasze zdrowie i smak, biurokraci postanowili wreszcie zdefiniować, czym jest cielęcinka. Bo przecież jak wejdziemy do sklepu i poprosimy o mięso z cielaka, to złośliwy sklepikarz sprzeda nam starą jak kapeć wołowinę, a my się nie zorientujemy.

Bo nasi dzielni urzędnicy wierzą, że życie ludzi da się poprawić nakazami i definicjami. Dlatego właśnie zajmowali się krzywizną bananów czy długością ogórków. Bo przecież zbyt krzywy banan może zabić, a za długi ogórek wywoła panikę na ulicach.

A najgorsze jest to, że unijni biurokraci zajmują się takimi głupotami za nasze pieniądze.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj