Portal wziął pod uwagę . Dodatkowo poprosił o sporządzenie analogicznych danych ekspertów siedmiu banków i firm brokerskich, po czym podliczył średnią.
>>> Przez kryzys Polacy przestali sobie ufać
Największy wzrost prognozowało Ministerstwo (2 proc.), najniższy - zerowy - Ernest Pytlarczyk z BRE Banku. Średnia wyniosła 1,31 proc. - ponad trzy i pół raza mniej niż ubiegłoroczny wzrost (4,8 proc.)
Dziś spodziewane są kluczowe dane Głównego Urzędu Statystycznego (GUS).
>>> Rostowski: Nigdy nie mówiliśmy, że ominie nas kryzys
Money.pl zwraca uwagę, że był tak optymistyczny jak polskie władze i stawiał na 1,9-procentowy wzrost. Reszta miała zdecydowanie gorsze nastroje.
"Ostatnie dane wskazują, że konsumpcja prywatna, która miała stanowić główny filar wzrostu gospodarczego, nie rośnie tak szybko, jak się spodziewano. Wynika to z szybciej, niż prognozowano, pogarszającej się sytuacji na rynku pracy" - powiedział portalowi Grzegorz Maliszewski z banku Millennium.
>>> Trzeba chronić miejsca pracy. Tylko jak?
Ponieważ będzie najniższy od 2002 roku, oznacza jedno: bardzo gwałtowne spowolnienie gospodarki. "Wszystko tak naprawdę zależy od konsumenta: czy wystraszy się on kryzysowej retoryki i poważnie ograniczy swoje wydatki" - mówi ekonomista z Xelion, Łukasz Bugaj.