Dziennik Gazeta Prawana logo

Rozmowa z Andrzejem Sadowskim, wiceprezesem Centrum im. Adama Smitha

10 października 2008, 10:40
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty


Dlatego, że obywatele są tak przyzwyczajeni do swojej narodowej waluty i tradycji. W Wielkiej Brytanii instytucją, która forsowała przyjęcie euro był Bank Anglii. Natomiast brytyjscy politycy czekali, jaki będzie rozwój sytuacji. Bank Anglii przyznał w końcu, że lepszym wyjściem było nie przystępować do strefy euro z gospodarczego punktu widzenia. Dlatego, że dzięki konkurencji walutowej większa część środków trafia na Wyspy Brytyjskie. Należy pamiętać, że wprowadzenie euro w tak wielu krajach było projektem czysto politycznym. Niedawny raport Komisji Europejskiej również przyznaje, że o sukcesie euro można mówić wyłącznie na płaszczyźnie politycznej, ekonomicznie zaś nie do końca było udane. Należy pamiętać, że w krajach, które nie zdecydowały się na przystąpienie do Unii Walutowej, można spokojnie płacić w euro. Polska również może doprowadzić do sytuacji, w której zakupy czy podatki można opłacać w euro.


Oczywiście, że jest. Jej wprowadzenie zależy od polityków i warto nad tym pomyśleć, jeśli rozważamy przyjęcie euro. Najlepiej zdecydować o dwuwalutowości właśnie teraz. Wówczas będzie wiadomo, w jaki sposób kształtują się ceny, jak społeczeństwo widzi nowe pieniądze. Proszę pamiętać, że sama zmiana waluty nie powoduje zrostu zamożności społeczeństwa. Są we Włoszech regiony biedą porównywalne z najbiedniejszymi częściami Polski, choć jest tam i euro, a sam kraj jest od dawna w Unii Europejskiej. Fundamentalne pytanie brzmi: z czego bierze się bogactwo? Doskonale wiemy, że nie z koloru farby na banknotach.


To zależy, na jakich warunkach. Jeżeli zbliżymy się w rozwoju do krajów strefy euro to oczywiście tak. Ale na razie jesteśmy nieco dalej w rozwoju gospodarczym, a polityka monetarna Europejskiego Banku Centralnego polega na uśrednianiu decyzji dotyczących wspólnej waluty. Opłacalność naszego wejścia zależy od warunków. Obecnie wartość złotego wzrasta. A jeśli dalej będzie się umacniać, będzie się skracał nasz dystans do krajów lepiej rozwiniętych. Przyjęcie euro i ustalenie sztywnego kursu złotówki oznacza, że zmniejszający się dystans zostałby zamrożony. Poza tym, że zostaniemy członkami unii walutowej niewiele się zmieni. Bo strefa euro nie znosi do końca wszystkich barier w Unii Europejskiej. Wciąż nie wszyscy pracownicy i nie wszystkie firmy mogą przekraczać granice i działać na terenie innych państw.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj