Nadchodzi kres Kraju Kwitnącej Wiśni, jako potęgi gospodarczej. Dług publiczny Japonii przekroczył bowiem 200 procent PKB. Według analityków tylko niezwykle ostre reformy mogą uratować ten kraj przed bankructwem. Tymczasem władze nie robią nic, tylko zapewniają, że wszystko jest w porządku.
Gigantyczny dług publiczny, do tego deflacja i spadający popyt wewnętrzny - nic dziwnego, że gospodarka Japonii ma się coraz gorzej - pisze "Gazeta Wyborcza". Okazuje się, że według analityków rząd musi jak najszybciej reformować kraj, inaczej w 2011 Tokio będzie musiało ogłosić bankructwo.
Nikt nie może zmusić rządu do reform - bo większość japońskich obligacji trafia do obywateli, a nie do zagranicznych instytucji. Dlatego też władze nie robią nic, by ratować gospodarkę - wręcz przeciwnie, cały czas zwiększają wydatki socjalne.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|