"By rząd komuś coś dał, musi to najpierw zabrać innym" - to powiedzenie sprawdza się w przypadku tańszej energii dla najuboższych. Owszem, dostaną oni zniżki na prąd. Jednak, by fiskus wyszedł na swoje, cena energii dla reszty Polaków musi wzrosnąć aż o 7 procent.
Resort gospodarki chce pomóc najuboższym Polakom. Dlatego 630 tysięcy ludzi zapłaci rachunki za prąd tańśze o 30 procent. Będzie to kosztowało budżet 133 miliony złotych - wylicza portal money.pl. Firmy energetyczne będą bowiem mogły odliczyć zniżkę od podatku.
Budżet jednak wyjdzie na swoje. Bo zniżki dla biednych wejdą w życie w momencie uwolnienia cen prądu. A to oznacza, że za energię zapłacimy więcej. Według resortu gospodarki, rachunki Polaków muszą pójść w górę o 7 procent, by zrównoważyć niższe wpływy z podatków.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|