Droższa ropa podbija koszty

Autorzy zwrócili uwagę, że gwałtowny wzrost cen ropy naftowej i gazu ziemnego odbija się na kosztach produkcji materiałów budowlanych od cementu i stali, przez izolacje termiczne po płytki ceramiczne i panele podłogowe. Wzrost cen energii i surowców prowadzi też wprost do wzrostu inflacji konsumenckiej. Droższe paliwa zwiększają koszty transportu, produkcji i usług, co z czasem przekłada się na wyższe ceny w całej gospodarce.

Reklama

Opóźnienie obniżek stóp procentowych

„Jeżeli presja inflacyjna utrzyma się przez dłuższy czas, banki centralne mogą opóźnić obniżki stóp procentowych lub utrzymać je na podwyższonym poziomie. Obecne oczekiwania rynków finansowych dla stóp procentowych w Polsce mówią nie tylko o zatrzymaniu trwającej od maja 2025 serii decyzji RPP o obniżkach, ale nawet rysują perspektywę ponownych podwyżek – kontrakty terminowe FRA (Forward Rate Agreement) z 13 marca 2026 pokazują oczekiwania wzrostu stawki WIBOR 3M do 4,5 proc. z obecnego poziomu 3,8 proc. Oferty kredytów stałoprocentowych w ciągu dwóch tygodni od rozpoczęcia konfliktu poszybowały w górę o 50 punktów bazowych – tak w Polsce, jak i na innych rynkach, m.in. w USA” - zauważył Jarosław Jędrzyński, analityk portalu RynekPierwotny.pl.

Odpływ kapitału

Reklama

Ekspert zaznaczył, że niepewność geopolityczna zazwyczaj prowadzi do odpływu kapitału z bardziej ryzykownych sektorów gospodarki. Spadki notowań spółek deweloperskich są często jedną z pierwszych reakcji inwestorów, zwłaszcza że pogorszyła się ich perspektywa popytowa i marżowa tych firm. Jednocześnie nieruchomości bywają postrzegane jako długoterminowe zabezpieczenie kapitału przed inflacją, co może zwiększać zainteresowanie inwestycyjnym zakupem mieszkań.

„Pytanie tylko, czy tak będzie w Polsce, gdzie ryzyko geopolityczne pozostaje podwyższone” - wskazał Jędrzyński.

Wyższe koszty budowy

W ocenie autorów raportu, w przypadku długotrwałej blokady Cieśniny Ormuz czy zniszczenia infrastruktury produkcyjnej ropy i gazu może dojść do splotu czynników - z jednej strony wzrosną koszty budowy, ale z drugiej popyt mieszkaniowy może słabnąć, co oznacza, że ceny mieszkań nie muszą wzrosnąć. W części przypadków wzrost kosztów może bowiem zostać skompensowany przez ograniczenie marż deweloperów. Może też spaść liczba nowych inwestycji.

Słabszy popyt na mieszkania

„Przy przedłużającym się szoku inflacyjnym i jego przełożeniu się na koszty kredytów możemy się spodziewać osłabienia popytu, przy jednocześnie rosnącej presji na marże deweloperów i liczbę nowych projektów deweloperskich. Dokładnie taki scenariusz widzieliśmy w 2022 roku na polskim rynku deweloperskim, choć skala szoku inflacyjnego była znacznie większa, niż ten który obecnie obserwujemy. Dalsze losy konfliktu będą determinowały, czy szok ten będzie krótkoterminowy, czy też na lata zmieni krajobraz rynku nieruchomości” - podsumował główny ekonomista portalu RynekPierwotny.pl Jan Dziekoński.