Miał być szefem NBP, prezesem Rady Polityki Pieniężnej, a nawet premierem. Jednak Jan Krzysztof Bielecki, gdy oficjalnie odejdzie z Pekao zostanie szefem doradców gospodarczych premiera. Analitycy sugerują jednak, że w ten sposób Donald Tusk chce namaścić Bieleckiego na przyszłego szefa rządu.
Bielecki będzie szefem rady, której jeszcze nie ma. Bo nowa grupa doradców, zrzeszająca ekonomistów ma powstać dopiero w marcu przyszłego roku - twierdzi "Puls Biznesu", powołując się na Radio PIN. Przestanie też być nieoficjalnym doradcą Donalda Tuska i będzie mógł mieć wpływ na politykę Rady Ministrów.
>>>Oto dlaczego Tusk lubi Bieleckiego
Według analityków ta nominacja oznacza, że premier zamierza wyszkolić Bieleckiego jako swego następcę, jeśli uda mu się wygrać wybory prezydenckie. W ten sposób na czele rządu postawi jednego ze swych najbardziej zaufanych ludzi.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|