Pierwsze pytanie skierowaliśmy do dzieci: czy i na co warto oszczędzać? Nasi rozmówcy nie mieli wątpliwości: –– rozmarzył się Tymon. Bardziej zdecydowana była Ola: – – – to już opinia Wiktorii. – – deklarowała Ania. – – przyznał Gabriel.
Rys. Helenka Kwiatkowska, lat 5
–– mówił Jasiek. – – dopytywaliśmy? – – stwierdził. – T– wtórowała mu Łucja. Ale zdecydowanie dodała: – .
Potwierdzał to pan Leszek z banku. – – tłumaczył.
To pierwszy raz, kiedy mowa była o finansowych „czarach-marach”. Ale nie ostatni.
Bank upraszcza życie
Fundamentalne pytanie postawiła Ania: –
– – tłumaczył pan Leszek.
rys. Wiktoria Toborek, lat 11 (x2)
A pan Marek dodał. –
Na pytanie, czy bank to coś tylko dla dorosłych, czy są otwarte również dla dzieci, byli w stanie odpowiedzieć młodsi rozmówcy: – – tłumaczył Gabriel. Ola dopytywała, czy kiedyś powstaną banki dla dzieci i prowadzone przez dzieci. To będziemy sprawdzać w kolejnych „dziecięcych” wydaniach DGP. Od razu byliśmy natomiast w stanie uzyskać więcej informacji na temat możliwości „bankowania” przez dzieci.
– – tłumaczył pan Marek. I dodał: –
Bezpieczeństwo to podstawa
Karta do dziecięcego konta? Naszym młodszym rozmówcom to się spodobało. Ale gdy dzieci zaczęły się zastanawiać, z czego lepiej korzystać: gotówki czy karty, odpowiedzi nie były jednoznaczne.
– mówiła Ola. Podobną refleksję miał Tymon: –
–– przyznawał pan Marek. Ale też wskazywał, że coraz więcej z nas przekonuje się do płacenia kartą. – – mówił.
– – zwracał uwagę Jasiek.
Rys. Wiki Napiórkowska, LAt 11
Szybko pojawiła się też kwestia bezpieczeństwa. – – podkreślał Krzysztof.
Jednak pan Marek uspokajał dzieci: – – zapewniał.
– – dopytywała Łucja.
– – tłumaczył pan Marek. I dodawał:
– A banknoty czy monety są bezpieczne, jeśli nie mamy dziurawej kieszeni albo dopóki nie zgubimy portfela. Gotówka ma taki plus, że stracimy tylko tyle, ile mieliśmy w kieszeni. W przypadku karty, jeśli dostanie się do niej złodziej, to może zabrać wszystkie pieniądze z konta. To może być znacznie więcej.
– – interesowała się Wiktoria.
– – wyjaśniał pan Marek.
Dzieciom nie wystarczyła jednak odpowiedź na pytanie, co bezpieczniej nosić w kieszeni: kartę czy gotówkę. Za chwilę poruszyły dużo poważniejszą sprawę: – – zapytał Gabriel.
– – wyjaśniał pan Marek.
Jasiek nie był jednak do końca przekonany:– – dopytywał.
– – przekonywał pan Leszek.
Od monet do bitcoina
Duża część rozmowy dzieci z prezesami Pekao była poświęcona temu, ile banki wiedzą o swoich klientach. Padło np. pytanie, czy bank wie, na co ludzie oszczędzają.
– – wyjaśniał pan Marek. I dodawał: –
I druga strona tego samego medalu: – ? – była ciekawa Łucja.
– – wyjaśniał pan Marek.
– – dociskała Łucja.
–– zaznaczał pan Marek. To znaczy, że bank nie może nikomu powiedzieć o tym, ile ma na koncie dana osoba albo ile i za co zapłaciła.
Była już mowa o gotówce, ale skąd w ogóle biorą się pieniądze?
– – natychmiast odpowiedział Tymon. –– dodała Wiktoria. Okazało się, że dzieci są na bieżąco również z nowoczesnymi technologami: – – mówił Krzysztof.
– – mówił pan Leszek.
Rozmowa o gotówce także wzbudziła spore zainteresowanie ze strony dzieci.
–– zastanawiał się Tymon.
– – odpowiadał pan Leszek. I kontynuował: –
Kolejne pytanie znów dotyczyło bezpieczeństwa: – – interesowała się Ania. – – mówił pan Marek.
Młodsi uczestnicy spotkania zadawali też pytania dotykające sedna bankowości: – – zainteresowała się Ola.
– – wyjaśniał pan Leszek.
Przy okazji okazało się, że tu mamy kolejne „czary-mary”: gdy bank wypłaca komuś kredyt, sam stwarza pieniądze, których wcześniej nie było. – – zaznaczał pan Leszek.
Kiedy trzeba wstawać
Dzieci zainteresowały się także pracą finansistów.
Zaczęła Ania: –
– – wyliczał pan Leszek.
–– dodawał pan Marek.
Kolejne pytanie: jak się jest prezesem – czy można wstawać późno?
– – wyjaśniał pan Marek.
Łucja była ciekawa, co trzeba zrobić, żeby zostać prezesem banku.
–– odpowiedział pan Leszek.
Czy dzieci po tym wszystkim, co usłyszały, uważają, że praca w banku jest fajna? Wszystkie kręciły głowami. Dlaczego? Łucja: – Tymon: –
Ale nie było też tak, że dzisiejsi prezesi od dziecka widzieli się w roli bankowców. – – opowiadał pan Marek. A pan Leszek dodał: – Ja jako dziecko chciałem być naukowcem. Jan Dajek
DGP na Dzień Dziecka. Energia będzie coraz bardziej ekologiczna
partner