Po tym, jak jedna z największych firm windykacyjnych – czyli GetBack – stanęła na skraju bankructwa, branża spekuluje, co się stanie z portfelem wierzytelności, który posiadała. Jeśli trafiłby on na rynek wtórny, to musiałoby się to przełożyć na ceny długów.
Czekając na spadek cen
Wątpliwości co do tego nie ma Adam Parfiniewicz, prezes Ultimo, innego windykatora. Jego zdaniem wprowadzenie do obrotu aktywów GetBacku z całą pewnością znacząco zmieniłoby układ sił na rynku. Dziś nominalna wartość portfeli własnych i zarządzanych przez GetBack wynosi ok. 28 mld zł – ich sprzedaż w ciągu roku oznaczałaby prawie potrojenie rocznego potencjału rynku wierzytelności.
– – mówi prezes Parfiniewicz.
Jan Kuchno, prezes Giełdy Praw Majątkowych Vindexus, także liczy na co najmniej kilkuprocentowe spadki cen.
– – przyznaje.
Według niego to oczekiwanie jest teraz na rynku powszechne. W efekcie przybywa windykatorów, którzy wstrzymują się lub ograniczają zakupy. Dotyczy to zwłaszcza długów znacznie przeterminowanych, dostępnych w drodze przetargów.
– – przewiduje Paweł Jagodziński, prezes spółki Invest Incaso. Dodaje, że teraz skupuje wyłącznie wierzytelności przed terminem zapadalności, o których cenę nie musi walczyć z konkurencją, co sprawia, że są bardziej rentowne.
– – podkreśla Angelika Gnyś z Kancelarii Prawnej WEC Sroczyński i Wspólnicy.
Droższe finansowanie
Inny efekt może polegać na tym, że pierwotni wierzyciele nie będą się godzić na niskie ceny swoich portfeli i stawiać na windykację polubowną, przeprowadzaną własnymi siłami lub zlecaną firmom zewnętrznym. Taki scenariusz obstawia Jakub Kostecki, prezes Kaczmarski Inkasso.
– – zauważa prezes Kostecki.
Jan Kuchno zwraca z kolei uwagę, że na to wszystko nakładają się dodatkowe czynniki, niezwiązane bezpośrednio ze sprawą GetBacku. – – wskazuje.
Możliwości finansowania zakupu wierzytelności to kolejny element krajobrazu po GetBacku. Jeśli dziś firmy windykacyjne żądają niskich cen, to również dlatego że finansowanie może być po prostu droższe. Zwłaszcza to w formie obligacji. Dziś oprocentowanie wynosi średnio 3,5 pkt proc. ponad stopę WIBOR. Zmiana dotknie w największym stopniu obligacji niezabezpieczonych.
– – ocenia prezes Adam Parfiniewicz. Dodaje, że utrudniony dostęp do finansowania przez rynek kapitałowy może dotknąć nie tylko firmy zarządzające wierzytelnościami. Skoro bezpieczniki nie zadziałały w przypadku jednej dużej firmy, to problem może potencjalnie dotyczyć wszystkich emitentów obligacji i akcji, a nawet funduszy inwestycyjnych.
– – mówi szef Ultimo. Uważa on, że drożej może być na rynku międzynarodowym – tym bardziej że proces wzrostu rentowności obligacji firm z branży już tam trwa.
– – uważa nasz rozmówca.
Szukanie bezpieczeństwa
Według Parfiniewicza afera GetBacku nie powinna wpłynąć na koszt kredytów dla windykatorów, bo banki każdą firmę oceniają indywidualnie – problemy jednej, nawet dużej, nie powinny rzutować na ocenę innych.
Trudności w emitowaniu obligacji przez niektóre spółki windykacyjne spodziewa się również Jakub Kostecki. Prezes Kaczmarski Inkasso mówi, że będzie to dotyczyło szczególnie mniejszych przedstawicieli branży. – – uważa.
Dodaje, że problemy GetBacku wpłyną nie tylko na branżę windykacyjną, ale również na inne firmy, które do finansowania działalności wykorzystują obligacje. Ucierpiała wiarygodność całego rynku obligacji korporacyjnych. Uwaga inwestorów może się więc skupić na najbezpieczniejszych firmach. Te bardziej ryzykowne będą musiały liczyć się z tym, że dostęp do kapitału będzie trudniejszy, a koszty finansowania wyższe.