Rynek pracy jest jednym z najgorętszych tematów w gospodarce od kilku lat. W Unii Europejskiej jesteśmy krajem o jednym z najniższych odsetków osób bez zatrudnienia. Bezrobotni, którzy poszukują pracy i są gotowi ją podjąć, stanowią zaledwie 4,5 proc. aktywnej zawodowo populacji Polski. Lepiej jest tylko w sześciu unijnych gospodarkach.
Sytuacja na rynku pracy jest lepsza niż w czasach ostatniego boomu gospodarczego w latach 2007–2008. Wówczas gospodarka w niektórych kwartałach rosła nawet w 7-proc. tempie, jednak osób bez pracy było znacznie więcej. Do przedkryzysowych poziomów wraca kolejny wskaźnik rynku pracy. Wczoraj GUS podał, że w sektorze firm zatrudniających co najmniej 10 osób przeciętna miesięczna płaca brutto w grudniu zwiększyła się o 7,3 proc. rok do roku. Tempo zwiększania się wynagrodzeń wróciło tym samym do poziomów, które ostatni raz obserwowaliśmy trwale na przełomie lat 2008 i 2009, zanim przyszło do nas ochłodzenie koniunktury.
– – przewiduje Piotr Piękoś, ekonomista Banku Pekao.
Presja na podwyżki
W całym ubiegłym roku płace w sektorze przedsiębiorstw zwiększyły się nominalnie o 5,9 proc. To najlepszy wynik niemal od dekady.
Ekonomiści mBanku uważają, że wysoka dynamika płac w grudniu to zasługa premii w górnictwie. Dodatkowo sprzyjające warunki pogodowe pomogły kontynuować prace w budowlance czy przetwórstwie przemysłowym. To mogło pozytywnie wpłynąć na płace w tych sektorach gospodarki.
– – podkreślają eksperci mBanku.
Niedawno przedstawili swoje prognozy na cały 2018 r. Spodziewają się, że wzrost PKB przekroczy 4,5 proc. Większość analityków jest ostrożniejsza i wskazuje, że ukształtuje się w pobliżu 4 proc., choć nie wykluczają pozytywnych niespodzianek. Szybki wzrost ma być nie tylko pokłosiem ożywienia w inwestycjach po dwóch słabych latach, ale także utrzymania apetytów konsumpcyjnych Polaków. Tym zaś sprzyja korzystna sytuacja na rynku pracy. Obok niskiego bezrobocia i spadających obaw o utratę zatrudnienie dołączą do tego wyższe pensje.
– – przewidują ekonomiści mBanku.
Ciemna strona rynku
W grudniu w ujęciu rok do roku zatrudnienie w firmach zatrudniających co najmniej 10 osób zwiększyło się o 4,6 proc. Ubiegły miesiąc przyniósł wzrost zatrudnienia w porównaniu z listopadem aż o blisko 12 tys. osób. To najlepszy wynik, jaki odnotowano w grudniu w historii badań GUS.
– – uważa Jakub Borowski, główny ekonomista Crédit Agricole Bank Polska.
– – zwraca uwagę Andrzej Kubisiak, dyrektor ds. analiz w firmie pośrednictwa pracy Work Service.
Brak siły roboczej oznacza zaś, że firmy nie będą w stanie realizować inwestycji, bo nie wszędzie da się postawić na automatyzację. Bez większych nakładów na środki trwałe nie mamy zaś co marzyć o tym, że uda się utrzymać tempo rozwoju powyżej 4 proc. Sama konsumpcja nie udźwignie tego ciężaru. A gdy przedsiębiorcy będą konkurować o pracownika płacami, to wyzwaniem dla gospodarki stanie się inflacja. Jeśli zaś wynagrodzenia zaczną przez dłuższy czas rosnąć szybciej niż wydajność pracy, to problemów jeszcze przybędzie. Wówczas na schłodzenie koniunktury może się zdecydować Rada Polityki Pieniężnej. W 2018 r. o kondycję gospodarki można być jeszcze spokojnym, ale za rok może przyjść spowolnienie wraz z nasilającym się deficytem rąk do pracy, wyższymi cenami czy pogorszeniem naszej konkurencyjności.
– – wskazuje Jakub Borowski. W ubiegłym roku wynosiła ona średnio 2 proc. Była najwyższa od pięciu lat.
– – mówi Borowski.