Dziennik Gazeta Prawana logo

Karty się odwróciły, banki straciły 220 milionów złotych

19 maja 2015, 07:05
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Karty się odwróciły, banki straciły 220 milionów złotych
Shutterstock
Obniżenie prowizji od transakcji bezgotówkowych sprawiło, że obsługa plastiku jest mało opłacalna.

Interchange to prowizja, jaką właściciele sklepów odprowadzają do banków z tytułu przyjętych płatności kartami. Jeszcze w 2012 roku wynosiła ona średnio 1,6 proc. kwoty płatności. Dziś to 0,2–0,3 proc. Nic więc dziwnego, że banki zarabiają na niej mniej.

O ile? Odpowiedź na to pytanie znaleźć można w ich raportach finansowych. W I kw. tego roku najwięcej na spadku interchange stracił największy bank na rynku, czyli PKO BP. Przychody tej instytucji z wydawnictwa kart były w okresie od stycznia do marca w porównaniu z tym samym okresem roku ubiegłego niższe o 76 mln zł. –– powiedziano nam w biurze prasowym banku.

Na 32 mln zł swoje straty z tytułu spadku prowizji szacuje mBank. Niewiele mniej, bo ok. 30 mln zł wyniosły one w ING Banku Śląskim i w Pekao. W BZ WBK i Millennium było to po ok. 20 mln zł. Z kolei w Alior Banku – ok. 9 mln zł, a w Citi Handlowym ponad 2 mln zł. Łącznie banki te, mające prawie 80 proc. polskiego rynku rachunków osobistych oraz kart płatniczych, muszą pogodzić się ze zmniejszeniem swoich wpływów z obsługi transakcji nimi o ok. 220 mln zł.

Strat nie rekompensuje więc w pełni notowany ostatnio znaczny wzrost wartości transakcji bezgotówkowych, wykonywanych przez klientów kartami. O ile jeszcze w 2010 roku Polacy wydali nimi w sklepach niecałe 84 mld zł, to już w roku ubiegłym było to prawie 145 mld zł. W tym czasie jednak w wyniku kolejnych obniżek interchange dochody banków z tego tytułu spadły z 1,8 mld zł w 2012 roku do ok. 1,2 mld zł w roku ubiegłym.

Co to oznacza dla banków? Przede wszystkim konieczność znalezienia nowego pomysłu na wydawanie kart. Jednym z nich jest migracja coraz większej liczby klientów z kart debetowych na kredytowe. Te drugie umożliwiają bowiem zarabianie nie tylko na interchange, ale i na odsetkach od zadłużenia. – – tłumaczy Paweł Majtkowski, główny analityk Centrum Finansów Aviva.

Dzięki temu banki, zastępując sprzedaż kart debetowych kredytowymi, mogą podreperować swoje zyski. W ostatnim czasie widać wyraźnie, że instytucje zmierzają w tę stronę. Już kilka banków zaoferowało tej wiosny nowe karty kredytowe, które są przez nie mocno promowane. Mowa np. o karcie „Flexia” sprzedawanej przez Pekao, karcie „Na start” od BZ WBK czy „Simplicity” od Citi Handlowego. – – powiedział Marcin Domagała, dyrektor departamentu zarządzania produktem karta kredytowa w Handlowym.

Jeszcze innym sposobem na podwyższenie przychodów z transakcji bezgotówkowych kartami jest obniżka kosztów ich wydawania i obsługi. Pojawił się pomysł reaktywacji karty bankomatowej. To plastik, który nie pozwala na płacenie w sklepach, a tylko podejmowanie gotówki z bankomatów własnych wydawcy karty, który oszczędza na prowizjach dla organizacji płatniczych. Na kartach do bankomatu nie musi być logo MasterCarda lub Visy. Na powrót do karty bankomatowej zdecydował się BZ WBK.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj