Szefowa resortu rozwoju regionalnego odniosła się w ten sposób do podnoszonych w ostatnim czasie obaw instytucji wspierających mały i średni biznes, że w nowych programach pomocowych może nie być już dotacji, a jedynie preferencyjne pożyczki, np. dla początkujących firm.

Reklama

Bieńkowska przyznała, że prawdopodobnie w przyszłości zmienią się proporcje między bezzwrotnym dotacjami a instrumentami zwrotnymi; zapewniła jednak, że wśród instrumentów wsparcia w tej dziedzinie nadal będą dominować dotacje.

"Chcę uspokoić wszystkich tych, którzy np. zaczynają działalność gospodarczą - na pewno dla startujących dopiero firm czy mikro, małych przedsiębiorstw, będą nadal dotacje" - zapewniła w poniedziałek w Katowicach minister.

Bieńkowska przypomniała, że obecnie ok. 97-98 proc. takich środków dla przedsiębiorców kierowanych jest do nich w formie dotacji. M.in. dlatego - jak mówiła - są to trudne do uzyskania pieniądze. W przyszłości proporcje między dotacjami a środkami, które trzeba zwrócić, zmienią się, ale nadal mają dominować instrumenty bezzwrotne.

"Dziś trudno jeszcze przesądzać, czy będą to proporcje 90 do 10 czy np. 80 do 20 proc. na korzyść dotacji" - zastrzegła Bieńkowska.

Na to, aby we wspieraniu przedsiębiorstw częściej stosowano instrumenty zwrotne, kładzie nacisk Komisja Europejska. Minister zdementowała jednak informację, aby Komisja chciała zakazać stosowania instrumentów bezzwrotnych.

Według Bieńkowskiej, formy wsparcia dla większych firm będą zależały m.in. od oceny efektów programów realizowanych obecnie. Chodzi m.in. o analizę, co dało lesze efekty - programy oparte na bezzwrotnych dotacjach, czy pożyczkach. Obecnie wszystkie województwa w różnych formach realizują takie programy - z różnym skutkiem.

"Na pewno procentowo będzie więcej instrumentów zwrotnych niż dotacji, ale nie na tyle, aby trzeba było drzeć włosy z głowy. Nadal większość będzie w dotacjach" - podsumowała Bieńkowska.