W dniu wczorajszym po całkiem pozytywnych informacjach z Europy, eurodolar poszybował w okolice psychologicznych poziomów 1,4300. Rynek nabrał optymizmu gdy okazało się, iż prywatne instytucje zgodziły się na poniesienie części ciężaru ratowania sytuacji finansowej Grecji. Chodzi tu głównie o kwestie rolowania greckiego długu. Jak wynika z ustaleń, które zaproponowały francuskie banki, sektor prywatny będzie refinansować połowę wpływów z zapadających greckich obligacji w nowe, 30-letnie emisje.

Jest to logiczna strategia z punktu widzenia wystawionych na największą ekspozycję francuskich instytucji finansowych, które na kryzysie greckim mogą stracić najwięcej. Starają się one robić wszystko, aby uniknąć cięć ratingów. Jednak spadek presji ze strony sprzedających może być tylko chwilowy, bowiem dziś rozpoczyna się w Grecji trwający dwa dni strajk generalny. Organizowany jest on przez dwie największe federacje związków zawodowych (sektora prywatnego i państwowego) i jest wyrazem sprzeciwu Greków do planowanych przez rząd ostrych cięć budżetowych.

Do tego dochodzi kwestia prywatyzacji portów, lotnisk i sektora energetycznego. Grecy obawiają się wyprzedaży ich majątku za bezcen oraz w pewnym sensie utraty autonomii. Dopuszczenie zagranicznych inwestorów może również oznaczać poważne zwolnienia w większych korporacjach. W tej dość napiętej sytuacji, ponownie może dojść do zamieszek i starć ludności z policją. Wówczas może powtórzyć się scenariusz sprzed dwóch tygodni, gdzie na fali protestów pary walutowe EUR/USD i EUR/CHF notowały pokaźne spadki.

Należy również pamiętać, iż jutro dojdzie do długo wyczekiwanego głosowania w sprawie 5-letniego planu oszczędnościowego. Jego zatwierdzenie jest niezbędne do otrzymania piątej transzy pakietu pomocowego od UE. Pojawia się jednak poważne ryzyko, że nie wszyscy w partii rządzącej poprą reformy (do tej pory już 4 posłów z koalicji wyraziło swoje wątpliwości), i w przypadku takiego scenariusza nowe dołki na euro-franku i poziomy poniżej 1,4000 na eurodolarze będą nieuniknione.
Dzisiejszy kalendarz obfituje w wiele publikacji, zarówno z USA jak i z Europy. Poznamy wstępne dane o inflacji w Niemczech (CPI i HICP), a także poziom indeksu zaufania konsumentów z USA o 16:00. Rynek spodziewa się odczytów powyżej poziomu 60,0, jednak w związku z poważnymi obawami o stan amerykańskiej gospodarki można się tutaj spodziewać rozczarowania.

Rynek złotego pozostaje wciąż pod silną presją ze strony wydarzeń w Grecji. Osłabianie się złotówki może być kontynuowane za sprawą coraz większej awersji do ryzyka wśród inwestorów. Odrabianie strat będzie możliwe tylko wtedy, kiedy złotówce nie uda się przebić trwale poziomu 4,00PLN. Do takiego scenariusza potrzebne są jednak dobre dane z polskiej gospodarki. Okazją do tego może być dopiero piątkowa sesja, kiedy poznamy wartość indeksu PMI dla przemysłu. W dniu jutrzejszym poznamy z kolei rewizję kwartalnych danych deficytu obrotów bieżących. Obawy o wzrost deficytu mogą sprzyjać osłabianiu się złotówki wobec wszystkich głównych par walutowych.