Dziennik Gazeta Prawana logo

PiS ostrzega: Finanse publiczne są zagrożone

26 maja 2011, 20:10
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
 Stały wzrost cen, stagnacja w małych i średnich firmach, niejasne zobowiązania w związku z paktem stabilizacyjnym euro - to według PiS zagrożenia dla finansów publicznych. Posłowie opozycji ostro skrytykowali rządową wizję budżetu Polski

Odnosząc się do wystąpienia ministra finansów Jacka Rostowskiego, posłanka PiS Beata Szydło wskazywała zagrożenia. Wymieniła stały od jesieni 2010 r. wzrost cen towarów i usług. "Żywność podrożała w ciągu roku o 7,7 proc., paliwa 14,2 proc., opłaty związane z utrzymaniem mieszkania o 5 proc., energia o 7 proc." - wyliczała. Podkreślała też, że bezrobocie jest wyższe niż rok temu.

Szydło wskazywała też na spadek w 2010 r. zatrudnienia w małych firmach, pogorszenie ich płynności finansowej, stagnację w średnich przedsiębiorstwach oraz na spadek zatrudnienia w nich. Zwracała też uwagę na obecne problemy w branży budowlanej, co może oznaczać, że nie należy spodziewać się wzrostu liczby sezonowych miejsc pracy. Jak mówiła, nie należy spodziewać się poprawy sytuacji na rynku pracy, co przy dalszym wzroście cen spowoduje spadek konsumpcji i podwyżki stóp procentowych.

Jak mówiła, Polska przystąpiła "na ochotnika" do paktu euro, ale do końca nie wiadomo, do czego się zobowiązała. Szydło powiedziała, że z tego, co jej wiadomo, zobowiązania sprowadzają się do otwarcia drogi do zahamowania waloryzacji płac, podniesienia wieku emerytalnego i zniesienia wcześniejszych emerytur, ujednolicenia CIT w UE oraz opodatkowanie na rzecz budżetu Unii każdego mieszkańca. Dodatkowo pakiet klimatyczny sprawi, że polska gospodarka stanie się niekonkurencyjna - podkreśliła posłanka PiS.

Wskazywała też, że międzynarodowe organizacje jak OECD czy MFW prognozują niższy wzrost i wyższy deficyt niż przewiduje to rząd. "Tak szybko gonimy Europę, że przeciętni Polacy nawet nie zauważyli tego, że żyje im się lepiej" - mówiła Beata Szydło. W odpowiedzi na jej wystąpienie Rostowski replikował, że PiS w 2009 r. zachęcało do zwiększania wydatków i obniżania podatków, a w 2010 r. sugerowało drastyczne cięcia, które uderzyłyby w ludzi. "To szczyt niekonsekwencji, kompletny i totalny brak elastyczności i zrozumienia sytuacji" - powiedział minister finansów.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj