W tym roku w lokalach gastronomicznych nad Bałtykiem cena za gofra z dodatkami np. owocami, czy bitą śmietaną, wynosi od 20 do nawet 36 zł. Filet z dorsza kosztuje około 20 zł za 100 g, a w zestawie z surówką i frytkami trzeba zapłacić około 100 zł.
"Ceny nad Bałtykiem są związane z tzw. ekonomią deptaka"
Tanio nad polskim morzem nigdy nie było. W sezonie to nie jest nic innego jak "ekonomia deptaka”, czyli im bliżej morza, im bliżej tłumów w sezonie, tym drożej. To jest naturalne dla naszego cyklu, ponieważ mamy bardzo krótki sezon. Jeżeli odejdziemy od tego deptaka, od morza, to te ceny zaczynają być normalne – powiedziała ekonomistka dr Justyna Osuch-Mallett z Zachodniopomorskiej Szkoły Biznesu.
W jej ocenie konsumenci akceptują wyższe ceny, o ile są one uzasadnione jakością produktu i wartością, jaką otrzymują w zamian. Źródłem niezadowolenia staje się natomiast sytuacja, w której cena nie idzie w parze z odpowiednią jakością, wielkością porcji czy ogólnym standardem realizacji zamówienia.
Wtedy pojawiają się te "paragony grozy” - wskazała. Jak tłumaczy, chodzi o to, że w przypadku prostych dań konsumenci oczekują standardowej jakości w rozsądnej cenie, a poczucie przepłacenia sprzyja nagłaśnianiu tzw. paragonów grozy.
"dorsz z frytkami to posiłek premium"
W tej chwili dorsz z frytkami to posiłek premium. Kiedyś to krewetki były premium, a teraz one stają się standardem i wcale nie dotyczą "paragonów grozy” – dodała Osuch-Mallett.
Jak wynika z badania "Wakacyjny Portfel Polaków 2026”, zleconego przez Związek Banków Polskich, zestaw obiadowy nad Bałtykiem dla rodziny 2+2 kosztuje obecnie 322 zł, czyli o około 18 zł więcej niż rok wcześniej. Łączna cena tygodniowego pobytu nad Bałtykiem może zbliżyć się nawet do 10 000 zł.
To w tym roku jest nasz „sufit”. Będziemy w taki sposób zarządzać tym „portfelem wakacyjnym”, żeby jak najwięcej dostać w tym budżecie. Oznacza to, że więcej wydamy i lepiej się zorganizujemy w kwestii noclegów. Na przykład zadbamy to, aby śniadanie było albo w cenie, albo sami je sobie zrobimy. A pójdziemy na jeden fajny posiłek - powiedziała Osuch-Mallett.
Jak dodała, Polacy najwięcej wydadzą na atrakcje. Nie przeraża nas większy wydatek na nocleg, bo wiemy, za co płacimy. Będą nas przerażały większe wydatki na drobiazgi, bo one będą nam się składały na budżet – dodała.
Zgodnie z badaniem, statystyczny Polak na tegoroczne wakacje wyda średnio 2042 zł. To o niemal 300 zł więcej niż rok wcześniej.
Studiowała edukację medialną i dziennikarstwo na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego.
W dzienniku pracuje od 2020 roku. Pracowała m.in. w fundacji działającej na rzecz osób starszych przy TV Puls. Zajmowała się tworzeniem informacji, przeprowadzała wywiady na potrzeby spotów reklamowych, pisała reportaże ukazujące problemy społeczne i materialne osób starszych. Tworzyła content na social media, organizowała plany filmowe na potrzeby spotów charytatywnych. Zajmowała się również montażem treści wideo.
W dziennik.pl zajmuje się głównie pisaniem o aktualnych wydarzeniach politycznych, newsowych i gospodarczych.
