Dziennik Gazeta Prawana logo

Sąd miażdży ustawę dezubekizacyjną. Politycy niechętnie komentują przełomowy wyrok

26 sierpnia 2019, 06:25
Ten tekst przeczytasz w 8 minut
prawo sędzia sąd
prawo sędzia sąd/Shutterstock
Ustawa dezubekizacyjna jest sprzeczna m.in. z Konwencją o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności – orzekł Sąd Okręgowy w Częstochowie. I uznał, że byłemu funkcjonariuszowi należy przywrócić utracone świadczenia. To pierwszy taki wyrok w Polsce.

"W państwie dyktatury proletariatu praw pozbawiono potencjalnych lub naznaczonych przez władze wrogów (...), mówiąc o klasowym charakterze prawa i fikcji jego uniwersalności" – ocenił sąd w uzasadnieniu do wyroku. Wydał go bez oglądania się na Trybunał Konstytucyjny, który od ponad półtora roku nie może wypowiedzieć się w sprawie konstytucyjności przepisów ustawy.

- uważa sędzia Marek Przysucha. W uzasadnieniu podkreślił, że ustawa jest sprzeczna z prawem unijnym.

- komentuje Zdzisław Czarnecki, szef Federacji Stowarzyszeń Służb Mundurowych.

Przypomina, że ponad 38 tys. osób objętych przepisami radykalnie obniżono emerytury. Cięcia dotknęły również policyjnych rent inwalidzkich oraz rodzinnych.

Teoretycznie każda z tych osób może odwołać się od decyzji dyrektora Zakładu Emerytalno-Rentowego MSWiA do sądu. W praktyce na ok. 26 tys. złożonych odwołań zaledwie w pięciu przypadkach zapadł wyrok. I w żadnym z nich nie kwestionowano ustawy samej w sobie, tylko jej zastosowanie w odniesieniu do konkretnej osoby. W tym świetle decyzja częstochowskiego sądu jest przełomowa.

- komentuje Zdzisław Czarnecki, szef Federacji Stowarzyszeń Służb Mundurowych.

Ustawa dezubekizacyjna sprzeczna z prawem UE?

Sąd krajowy, który akceptuje ustawę dezubekizacyjną z 2016 r., "straci status bezstronności światopoglądowej, jaka wymagana jest dla sądu państwa należącego do Unii Europejskiej. Ustawa 2016 kreuje Sąd zawisły i ideologiczny" – napisał w uzasadnieniu wyroku sędzia Marek Przysucha.

– komentuje Zdzisław Czarnecki, szef Federacji Stowarzyszeń Służb Mundurowych.

Ponad 38 tys. osób objętym ustawą dezubekizacyjną radykalnie obniżono emerytury. Cięcia dotknęły również policyjnych rent inwalidzkich oraz rent rodzinnych. Teoretycznie każda z tych osób może odwołać się do sądu okręgowego od wydajnej formalnie decyzji dyrektora Zakładu Emerytalno-Rentowego MSWiA. Teoretycznie, bo na ok. 26 tys. złożonych odwołań, zaledwie w pięciu przypadkach zapadł wyrok. I to nieprawomocny. – Zahamowanie spraw przed sądami okręgowymi nie dawało możliwości przejścia drogi prawnej – ocenia Czarnecki. I podkreśla, że teraz ma to szansę się zmienić.

Trybunał miał czas

W przypadku osób objętych ustawą działa to tak: były funkcjonariusz dostaje z ZER decyzję o zmniejszeniu emerytury. Wnosi odwołanie do sądu okręgowego za pośrednictwem Zakładu Emerytalno-Rentowego. Pośrednictwo jest niezbędne, bo zakład musi do takiego dokumentu dołączyć kopię akt rentowych, emerytalnych, musi też się odnieść do odwołania. Musi? Twarde przepisy kodeksu postępowania cywilnego, jak również ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych dają na to 30 dni. – Owszem, pierwsze osoby, które składały odwołania, zostały obsłużone szybko. Później jednak nastąpił taki wysyp odwołań, że ZER zwyczajnie się zatkał – mówią prawnicy z zespołu prawnego FSSM, którzy dopiero niedawno usłyszeli od dyrektora zakładu zapewnienie, że wszystkie sprawy zostały przekazane do sądów.

Te z kolei przeważnie zawieszały postępowanie, powołując się na Sąd Okręgowy w Warszawie, który postanowieniem z 24 stycznia 2018 r. zwrócił się do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie zgodności z konstytucją niektórych przepisów ustawy z grudnia 2016 r. o zmianie ustawy o zaopatrzeniu emerytalnym. Sąd przedstawił TK pytanie prawne: czy wejście w życie ustawy dezubekizacyjnej nie narusza zasady ochrony praw nabytych, zaufania obywatela do państwa prawa. Sąd miał też wątpliwości, czy nie doszło do nierównego traktowania części funkcjonariuszy w porównaniu z tymi, którzy rozpoczęli służbę po 31 lipca 1990 r., skutkującego ich dyskryminacją.

Sprawdziliśmy: w wykazie spraw do rozpatrzenia przez TK nadal nie ma wniosku warszawskiego sądu. Skierowaliśmy w tej sprawie pytanie do trybunału. Czekamy na odpowiedź.

– mówi DGP sędzia Marek Przysucha. –.

Wróg klasowy i niebezpieczny precedens

Sąd w uzasadnieniu powołał się na art. 9 i art. 91 (mówią o ratyfikacji i przestrzeganiu prawa międzynarodowego) Konstytucji RP oraz art. 4 ust. 3 i art. 6 Traktatu o Unii Europejskiej. Argumentował, że w przypadku, gdy przepisy krajowe (lub praktyka stosowania prawa) uniemożliwiałyby ochronę praw podstawowych UE, sąd krajowy w razie bezskutecznej wykładni przepisów krajowych powinien odmówić ich zastosowania. Zdaniem sędziego ustawa z 2016 r., jak i wydawane na jej podstawie decyzje, budzą wątpliwości co do poszanowania godności jednostki, rządów prawa (wina zbiorowa), równości, proporcjonalności (ustawę wydano po niemal 27 latach od transformacji ustrojowej) oraz sądowego wymiaru sprawiedliwości (ustawodawca zdefiniował winę zbiorową obywateli, a nie ustaliły jej sądy). "Jeśli demokracja potwierdza dopuszczalność grupy wykluczonych obywateli, według kryterium winy zbiorowej to wracamy do źródeł idei tak potępionej w ustawie (…). W państwie dyktatury proletariatu praw pozbawiono potencjalnych (lub naznaczonych przez władze) wrogów klasowych, lecz czyniono to jawnie mówiąc o klasowym charakterze prawa i fikcji jego uniwersalności" – podkreślił sędzia, widząc w działaniach ustawodawcy "niebezpieczny precedens dla bytu państwa deklarującego się jako demokratyczne państwo prawa".

Co ważne, w częstochowskim procesie nie ujawniono żadnych dowodów przestępczej działalności byłego funkcjonariusza. Pan Zenon, bo o nim mowa, ma 73 lata. Do czasu wprowadzenia ustawy pobierał 2400 zł renty. Teraz ma na życie niespełna 900 zł. – – mówi. Od 1976 r. pracował w milicji, w wydziale dochodzeniowo-śledczym. –.

Trzeba było roboty nie przyjąć? – – wspomina. Dlatego nigdy nie wstąpił do PZPR, choć go naciskano. – .

Sędzia "rości sobie prawo"

Politycy jak na razie niechętnie komentują wyrok w Częstochowie. –– mówi Jerzy Polaczek, polityk PiS, były minister, a dziś wiceszef komisji spraw wewnętrznych i administracji. Jego zdaniem należy czekać na TK. – .

Ale sędzia najwyraźniej widzi sprawę inaczej. – mówi Marek Przysucha.

Adwokat prof. Anna Rakowska-Trela reprezentuje przed sądami osoby dotknięte ustawą. Mówi o kolejnych procesach, które trwają m.in. w Piotrkowie Trybunalskim. – – mówi.

Stan prawny się nie zmienił. Skąd więc ta zmiana? – – ocenia Rakowska-Trela. Może dotarły do nich argumenty, że ludzie, którzy powinni odpowiedzieć za swoje czyny, nie przeszli weryfikacji w 1990 r. Wielu wypracowało sobie zusowskie emerytury i ustawa dezubekizacyjna ich nie dotyczy, a reszcie odmawia się procesu. – Sędziowie najwyraźniej dostrzegli, że nie na tym polega sprawiedliwość.

ZER odwołał się od wyroku w Częstochowie, powołując się na stan prawny i konieczność czekania na trybunał. Sprawą zajmie się teraz Sąd Apelacyjny w Katowicach. Nieoficjalnie słychać, że wyrok ma szansę się utrzymać, bo tamtejszy sąd uchylał już w innych sprawach decyzje o zawieszeniu postępowania.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj