Dziennik Gazeta Prawana logo

Miała być polska Dolina Krzemowa... A jak wyszło?

4 maja 2012, 08:33
Ten tekst przeczytasz w 16 minut
komputer klawiatura internet laptop notebook
komputer klawiatura internet laptop notebook/Shutterstock
Dotacje dla e-biznesów miały zbudować polską Dolinę Krzemową. I rzeczywiście pomogły sfinansować powstanie blisko 1,6 tysiąca portali, serwisów, aplikacji i rozwiązań internetowych. Tyle że wielkich dokonań brak.

Michał Heller jesienią 2009 r. miał 22 lata i plan: założyć biznes internetowy. Rok wcześniej wystartowały nowe dotacje unijne, które wydawały się stworzone dla ludzi takich jak on. Program Operacyjny Innowacyjna Gospodarka, działanie 8.1 – brzmiało poważnie, ale oznaczało po prostu dofinansowanie e-biznesów. Chodziło o wsparcie innowacyjnych projektów prowadzonych przez młodych przedsiębiorców. W warunkach przyznawania dotacji zapisano, że firma, która stara się o wsparcie, nie może działać dłużej niż rok.

Heller złożył wniosek pod koniec 2009 r. W czerwcu 2010 r., kiedy okazało się, że przeszedł sito i na witrynę Gabinety-Kosmetyczne.net przyznano mu blisko 420 tys. zł dotacji, wydawało mu się, że właśnie zaczyna się spełniać jego marzenie o wielkiej internetowej karierze. – – opowiada Heller. Procedura przy dotacjach z tego programu jest zawsze taka sama: najpierw przedsiębiorca inwestuje ze środków własnych, które później są mu zwracane. – – wspomina. Młodemu biznesmenowi wydawało się, że wystarczy dokument z Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości potwierdzający przyznanie dotacji, by banki potraktowały to jako wystarczające zabezpieczenie. Szybko się okazało, że nie ma to nic wspólnego z rzeczywistością. – – mówi Heller.

W styczniu 2011 r. witryna zaczęła działać, ale Heller nie znalazł inwestora, więc w lipcu musiał zwolnić pracowników. Miesiąc później dostał zwrot z PARP za pierwszy etap projektu. – – mówi Heller. Było już za późno na ratowanie biznesu. We wrześniu agencja wypowiedziała umowę biznesmenowi, w październiku Heller złożył do sądu wniosek o ogłoszenie upadłości.

Rachunek z udziału w programie 8.1 Heller ma więc niezwykle wysoki. PARP wypłaciła mu 140 tys. zł, które musi zwrócić. Z własnej kieszeni, z kredytów bankowych, kart kredytowych i pożyczek od kolegów wydał drugie tyle. To sporo, jak na serwis z ogłoszeniami gabinetów kosmetycznych. Szczególnie że kilka tygodni temu Heller, starając się odzyskać przynajmniej część pieniędzy, by zacząć spłacać długi, wystawił go na Allegro. Przy okazji ujawnił też, jak jego serwis radzi sobie na rynku. Ma średnio 250 – 470 użytkowników dziennie, bazę 800 adresów e-mailowych, ponad 300 pełnych danych gabinetów kosmetycznych, 2100 fanów na Facebooku, a przez rok przyniósł 4298,77 zł przychodu. Hellerowi udało się w końcu sprzedać witrynę za kilka tysięcy złotych, ale wciąż ma do spłaty ogromny dług.

Sukces a la 8.1

Choć historia Michała Hellera jest dosyć dramatyczna (spośród 1,6 tys. projektów, które dostały dofinansowanie z działania 8.1, tylko kilka ogłosiło upadłość), postanowiliśmy sprawdzić, jak sobie radzą inni beneficjenci dotacji na e-biznes. – – tłumaczy Jerzy Kwieciński, były wiceminister rozwoju regionalnego, a dziś ekspert BCC ds. internetu. – – dodaje Kwieciński.

Oficjalne podsumowania 8.1 przedstawiane przez PARP są jednak optymistyczne. Połowa z firm udostępnia już swoje e-usługi, ale co czwarta ma węższy zakres, niż zakładano w projekcie. Ponadto nikt nie wykazał się specjalną oryginalnością: dominują serwisy zajmujące się e-pośrednictwem, których jest blisko jedna trzecia – zbierają oferty z rynku mieszkaniowego, turystyczne, remontowe etc. Na drugim miejscu znalazło się e-zarządzanie – zajmuje się tym co szósta firma, potem e-społeczności (np. miłośników zwierząt) – takich jest 7 proc. Średnio firmy zatrudniają po dwie osoby, a rozwój jest nieznaczny – łącznie do końca września 2011 r. powstało trochę ponad 5,2 tys. etatów. E-biznesy zarabiają głównie na płatnościach od użytkowników (ponad połowa wskazuje je jako główną formę zarobku). Reszta planuje czerpanie zysków z reklam i ze współpracy z partnerami biznesowo zainteresowanymi użytkownikami serwisów. Może z tym być jednak poważny problem, bo przeciętna liczba e-klientów każdego z projektów to 600 osób, a średnia liczba aktywnych użytkowników wynosi niewiele ponad 2,5 tys. To stanowczo za mało, by czy to z opłat, czy z płatności za reklamy można było zarobić na utrzymanie serwisu.

Niedawno także Najwyższa Izba Kontroli sprawdziła, jak funkcjonuje fundusz na innowacje. NIK przyjrzała się głównie prawidłowości wydatkowania przez PARP pieniędzy dla poszczególnych beneficjentów. Na 36 sprawdzonych projektów w 9 wykryto mniejsze lub większe nieprawidłowości, jeden zbankrutował, a trzem nakazano zwrócić część dotacji. Brakuje jednak dokładnej analizy, jak naprawdę działają start-upy sfinansowane dotacjami. I dlatego przeprowadziliśmy własny przegląd. Sprawdziliśmy 60 spośród ponad 300 firm, które już rozliczyły swój projekt z PARP.

Nie ma takiego adresu

Przeglądając pomysły, które otrzymały dotacje, trudno się spodziewać, że znajdzie się wśród nich biznesowa perełka. Jednym z większych absurdów wydawał się serwis Dni Wolne, który chciał zarabiać na oferowaniu klientom informacji o dniach wolnych od pracy w danym państwie. Wiedza prosto z Wikipedii za 30 zł miesięcznie? Dotacja wyniosła ponad 170 tys. zł.

Jeszcze większe zdziwienie budzi projekt, który uzyskał najwyższe dofinansowanie – 850 tys. zł – na stworzenie telefonu z prognozą pogody. Całość miała kosztować milion złotych. Po dodzwonieniu się pod podany numer dowiedzieliśmy się, że minuta rozmowy kosztuje 1,29 zł. Niestety, po podaniu nazwy miasta i daty, czyli danych potrzebnych do uzyskania informacji o pogodzie, okazało się, że takich informacji serwis nie posiada. A nie pytaliśmy o szczególnie trudne destynacje – interesowała nas pogoda na 1 maja w Warszawie, Krakowie i we Wrocławiu. Telefon kontaktowy do firmy okazał się nieaktualny, adresu mejlowego nie było.

To niejedyne przedsiębiorstwo, które tak działa. Jedną z najbardziej charakterystycznych cech wielu start-upów powstałych dzięki dotacjom jest... brak możliwości kontaktu. Na 32 e-maile wysłane do tych firm, do których nie było podanego numeru kontaktowego, nie otrzymaliśmy ani jednej odpowiedzi. Innowacyjność na pewno nie oznacza więc w ich wydaniu odbierania poczty elektronicznej. I tak na e-mail nie odpowiedział np. MójRachunek.pl, który zapewnia, że „pozwala zachować pełną kontrolę nad rachunkami”, a wystarczy „podać adres e-mail i już korzystasz z aplikacji”. Bez odpowiedzi pozostały też pytania do firmy Populi, która za 947 tys. zł (w tym 800 tys. zł dotacji) stworzyła usługę Near-bye mającą pomagać w organizowaniu spotkań grupom osób o podobnych zainteresowaniach. Nie odpowiedział na pytania twórca firmy Profuturia oferującej e-SERWIS, czyli Elektroniczny System E-Rozwoju i Wspierania Innowacyjnego Środowiska. A najbardziej interesowało nas w jego przypadku wyjaśnienie, na czym ta usługa w ogóle polega. Zaintrygowała nas też oferta projektu MakeItRational.com. Dostał 134 tys. zł dofinansowania z funduszy unijnych, które miały pomóc w stworzeniu usługi pomagającej podejmować trafne decyzje. Serwis jest tylko po angielsku, bo oferta ma być skierowana przede wszystkim na rynek amerykański. Niestety, nie dowiedzieliśmy się, czy ci eksperci od racjonalnych wyborów są zadowoleni z udziału w programie 8.1.

W niektórych firmach trwa nieustanny remont, a przynajmniej o tym świadczą wizyty na stronach. W BOSSG Information Security kilka elementów jest w przebudowie i aktualizacji. Tak samo na stronie Air Market, która – jak twierdzi jeden z pracowników, z którym rozmawialiśmy – prosperuje znakomicie. Firma zatrudnia pięć osób na etatach i jest notowana na giełdzie. Mimo 800 tys. zł dotacji na stronie znaleźć można tylko komunikat: „Przepraszamy za niedogodności. Serwis zostanie uruchomiony wkrótce”. Od kiedy tak jest? – Od kilku tygodni, ale informatycy bardzo się starają, by strona ruszyła szybko – mówi pracownica serwisu. Z opisu wynika, że ma on służyć wyszukiwaniu lotów czarterowych, części zamiennych samolotów, usług pilotów oraz samolotów do nabycia.

Niektórych projektów w ogóle nie udało się znaleźć. Nie ma też strony internetowej ani jakiejkolwiek możliwości kontaktu (numer telefonu z bazy firm nie działa) do Polskiej Akademii Rozwoju Projektów (nomen omen PARP), która za 830 tys. zł dofinansowania miała przygotować tajemniczo brzmiący „innowacyjny portal projektów e-usług”. Według danych Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości beneficjent PARP rozliczył swój projekt w 2011 r. Niestety nie wiadomo, na czym polegał. Stroną internetową nie dysponuje też firma Primavista. Z opisu dotacji wynika, że oferuje inteligentny kreator dokumentów.

To nie jest sposób na życie

Jak opowiadają niektórzy beneficjenci, na początku chcieli skupić się tylko na swoim e-biznesie. Szybko jednak musieli zweryfikować zamierzenia. Marta Śluborska z serwisu Inwitacje.pl, który dostał blisko 360 tys. zł dofinansowania, nie ukrywa, że projekt wciąż jeszcze prowadzi tylko dlatego, że umowa zobowiązuje ją do utrzymania go przez dwa lata po ostatecznym rozliczeniu z PARP. – – mówi nam Śluborska. Jej witryna ma pomagać w zapraszaniu znajomych na imprezy. „Wystarczy znać adresy e-mail swoich gości, a nasz system roześle przygotowane przez Ciebie e-zaproszenia i stworzy stronę Twojej imprezy, gdzie Ty i Twoi goście będą mieli wgląd w listę zaproszonych oraz ich status zaproszeniowy” – tak opisuje swoją ofertę. – – opowiada właścicielka.

Także Andrzej Berdy, pomysłodawca serwisu Zobacz Talent, przyznaje, że to dla niego działalność dodatkowa. – – zapewnia. Podobnie stan swojego projektu ocenia Szymon Babiaka z firmy Oxon Tech, która stworzyła serwis dobierający indywidualnie diety Dobre-Diety.pl. Wprawdzie dostał on ponad 670 tys. zł dotacji, ale w ocenie jego właściciela to za mało, by udało się doprowadzić do jego ukończenia. – – tłumaczy.

Procedury, procedury, procedury

Spora część beneficjentów zapytana o dotacje reaguje irytacją i zarzeka się, że pomysł na współpracę z PARP był najgorszym, co im przyszło do głowy. – – Piotr Pyziak, szef serwisu NaszeLigi.pl, na pytanie o dotacje z PARP wzdycha ciężko. – – dodaje. Jego serwis ma za zadanie integrować amatorskich fanów piłki nożnej, nie tyle kibiców, co miłośników grania, tak by mogli za pośrednictwem internetu zakładać własne drużyny. – – zarzeka się Pyziak. – – opowiada Pyziak i dodaje, że jego księgowa wyliczyła, że w efekcie dotacja o wartości trochę ponad stu tysięcy złotych kosztowała firmę pięć razy tyle.

Mimo wszystko jest on zadowolony z tego, jak działają NaszeLigi.pl. – – dodaje przedsiębiorca.

Łagodniej współpracę z PARP ocenia Wojciech Kulesza z Iplaner.pl, internetowego organizatora podróży, który pomaga zaplanować poruszanie się po Poznaniu i Lublinie. Według niego opłacało się wziąć dofinansowanie. Dzięki temu może zatrudnić kilka osób na etacie. – – mówi Kulesza.

A jednak się kręci

Są też takie projekty, które nawet w wąskiej branży odniosły sukces – to znaczy utrzymały się i ich właściciele na razie ich nie zamykają. Neorent.pl dostał już nawet kilka nagród – został uhonorowany Webstarem Internautów dla najlepszej strony internetowej 2011 r., a także uznany za Rynkowego Lidera Innowacji 2012 „Jakość, kreatywność, efektywność” w programie „Strefy Gospodarki”, dodatku do Dziennika Gazety Prawnej. To strona służąca do wynajmu mieszkań. Za 277 tys. zł (w tym 235 tys. zł dotacji) udało się stworzyć połączenie witryny z ogłoszeniami z serwisem społecznościom, gdzie właściciel lokalu jest kontaktowany z poszukującym mieszkania czy domu. Wprawdzie serwis działa, rozliczył dofinansowanie, ale jego twórcy dochodzą do wniosku, że to za mało. –– mówi twórca Rafał Witkowski.

Podobnie ocenia efekty swojej pracy Szymon Kulabiak z MyConect.pl. To serwis oferujący grafiki do telefonów. – – opowiada biznesmen.

Powoli, ale skutecznie rozwija się też Qlturka.pl. To serwis informacyjno-społecznościowy poświęcony kulturze dla dzieci. Jego twórczyni Ewa Świerżewska dostała 250 tys. zł dofinansowania i choć miała początkowo spore trudności z rozliczaniem poszczególnych części projektu (a raczej z wydobyciem pieniędzy od PARP, bo opóźnienia w przelewach były normą), to serwis działa, a nawet zatrudnia oprócz Świerżewskiej trzy osoby. Qlturka ma kilka źródeł przychodów: reklamy, bazę polecanych miejsc (takich jak np. przedszkola, kluby czy domy kultury), w której można wykupić roczny abonament, oraz mecenasów opiekujących się (także finansowo) poszczególnymi działami. Miesięcznie odwiedza go średnio 100 tys. osób.

Jeden z większych sukcesów spośród beneficjentów 8.1 odniosło Fru.pl. Serwis wyszukuje połączenia lotnicze i hotele oraz pozwala na ich rezerwację. Dzięki oferowanym funkcjom jest pomocny przy odnajdywaniu połączeń pasujących do podanych warunków wśród ofert wielu różnych linii lotniczych. Przydatna może być także wyszukiwarka hoteli, której wyniki można segregować według popularności, oceny, liczby gwiazdek lub ceny pokoi. Działa na tyle sprawnie, że międzynarodowa firma konsultingowa Deloitte w ubiegłorocznym rankingu Technology Fast 50 wyróżniła go jako wschodzącą gwiazdę. Tyle że twórcy Fru.pl mieli już doświadczenie z podobnym serwisem, bo dwa lata wcześniej założyli bliźniaczy Vola.ro działający na rynku rumuńskim.

– przyznaje Jerzy Kwieciński. – – podsumowuje Kwieciński.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj