Poznań wprowadza "ciszę nocną" dla samolotów
Na lotnisku Poznań-Ławica ruch w godzinach nocnych 1–5 zostanie ograniczony niemal do zera. Wyjątkiem mogą być loty państwowe, ratunkowe oraz lądowania awaryjne. Poza tym wylądują też samoloty opóźnione "z przyczyn całkowicie niezależnych od przewoźnika".
– Nie chcemy, by samoloty hałasowały w środku nocy – zapowiada Grzegorz Bykowski, prezes Portu Lotniczego Poznań-Ławica, i dodaje: – To z naszej strony gest dobrej woli i wyciągnięcie ręki do mieszkańców, którzy żyją w okolicy lotniska. (…) (Natomiast – red.) przewoźnicy operujący z Ławicy potrzebują większej swobody w planowaniu swoich operacji późnym wieczorem i wczesnym rankiem. W zamian, z wyprzedzeniem, wprowadzamy maksymalne ograniczenie startów i lądowań w środku nocy.
Lotniska w miastach hałasują. Stąd ograniczenia
Wspomniany wyżej "gest dobrej woli" to pewna przesada. Operacje (starty i lądowania) w godzinach 22–6 regulują przepisy. Chodzi o kwestie hałasu, kluczowe dla obszarów gęsto zaludnionych.
To właśnie hałas był realną przyczyną wprowadzenia pierwszego nocnego zakazu lotów w Polsce – na lotnisku Chopina w Warszawie. Obecnie nie można tam latać w godzinach 23:30–5:30, poza wymienionymi powyżej wyjątkami. Dziś jest to spory problem dla portu będącego na granicy przepustowości.
W przypadku lotnisk "miejskich" hałas nie może przekraczać 50 dB. Zdaniem PPL oraz Ministerstwa Infrastruktury to zbyt wyśrubowane normy. Resort chce je złagodzić.
– Musimy tak zracjonalizować przepisy środowiskowe, żebyśmy mogli konkurować również z rynkami europejskimi. Dzisiaj polskie regulacje dotyczące hałasu są jednymi z najbardziej restrykcyjnych w Europie. Przepisy ograniczają możliwości portów – mówił niedawno, na spotkaniu z branżą lotniczą, wiceminister infrastruktury odpowiedzialny za lotnictwo, Maciej Lasek.
Będzie głośniej?
Sprawa jest istotna. Polskie Porty Lotnicze (PPL) wpisały "uregulowanie kwestii hałasu" jako szósty najważniejszy punkt w swojej strategii na obecny rok.
– Od lat mamy barierę rozwojową, jeśli chodzi o tę kwestię. Lotnictwo z jakichś względów zostało potraktowane najbardziej rygorystycznie. Nie chcemy jako branża bardziej hałasować. Zrobiliśmy dużo, aby zminimalizować hałas, np. poprzez wymianę floty. Bez strat dla mieszkańców jesteśmy w stanie rozwijać się w sposób zrównoważony – powiedział Łukasz Chaberski, prezes PPL.
Jak dodał, rozpoczął się już dialog ze wszystkimi sąsiadami lotniska Chopina. Ma on doprowadzić do zwiększenia możliwości operacyjnych stołecznego portu.
Druga strona medalu: chaos urbanistyczny
Dlaczego Poznań wprowadza ograniczenia? Nawet w komunikacie lotniska jasno napisano, że w ostatnich latach w okolicy wyrosła gęsta zabudowa mieszkaniowa. Port położony jest ok. 7 km od centrum.
Tego drugiego faktu nie da się zmienić. Spójrzmy jednak na inwestycje. To samorząd wydawał zgody na kolejne osiedla, coraz bardziej zbliżając się do hałaśliwego lotniska. Pozwolił na rozlewanie się miasta w tę stronę.
W Warszawie sytuacja jest jeszcze bardziej absurdalna. Jednym z powodów budowy Portu Centralnego jest brak miejsca na Okęciu. Nie da się tam "wcisnąć" kolejnego pasa startowego, budynku terminala czy miejsc postojowych dla samolotów. To efekt złego planowania. Miejską obwodnicę przysunięto zbyt blisko lotniska, a w okolicy pozwolono na zabudowę.
Jak to się skończyło? Nawet zwolennicy lotniska Chopina – jak minister Lasek – przyznają, że funkcjonowanie tego portu coraz bardziej traci sens. Obecna rozbudowa, planowana na lata 2027–2029, "wyciśnie" z tego terenu sto procent możliwości. A i tak prawdopodobne jest, że miejsca dla wszystkich chętnych linii lotniczych zabraknie.