Jej zdaniem błędne postrzeganie pięćdziesięciolatków i starszych jako pracowników narastało przez lata. Kiedyś takie osoby pracowały ciężko, mówiło się, że po osiągnięciu pewnego wieku już im się nie chce i są zmęczone. Dzisiejsi pięćdziesięciolatkowie są w dużej większości zupełnie inni niż ci sprzed parunastu lat. Chcą być aktywni nie tylko zawodowo, ale także społecznie. Dlatego należy jak najszybciej obalić stereotyp dotyczący seniorów - podkreśliła ekspertka.

Mówi się, że brakuje nam rąk do pracy, że mamy rynek pracownika. Z moich obserwacji wynika jednak, że pracodawcy rozumieją ten brak rąk do pracy jako brak młodych rąk do pracy. Tylko wśród młodych poszukują nowych pracowników dla swoich organizacji. Pracodawcy głowią się, jak przyciągnąć do siebie młodego, a nie dobrego pracownika, z kompetencjami i umiejętnościami. Pracodawcy są skłonni wyłożyć pieniądze na młodego pracownika, na jego szkolenie, oczekując, że zostanie on z nimi dłużej. Tymczasem dane pokazują, że młodsi pracownicy dużo częściej zmieniają pracę niż starsi - dodała Bieniek.

Zwróciła uwagę, że w niektórych przypadkach pracodawcy za pomocą wytrychów prawnych próbują się pozbyć starszych pracowników. Ale są też firmy, które dbają o swoich pracowników w wieku okołoemerytalnym, wykorzystują ich potencjał, doświadczenie, tworząc specjalne programy. Dzięki nim starsi pracownicy przekazują swoją wiedzą młodszym i do końca czują się potrzebni i wartościowi w organizacji"- mówiła.

Według Bieniek pracodawcy muszą zmienić swoje podejście do starszych pracowników z uwagi na niskie bezrobocie. Jak zaznaczyła, z danych wynika, że grupa 50 plus jest bardzo mało aktywna na rynku pracy, a wskaźnik zatrudnienia takich osób wynosi zaledwie około 33 proc. Są tutaj rezerwy, które należy wykorzystać - stwierdziła ekspertka.

Nasza demografia jest nieubłagana. Na rynek wchodzi coraz mniej młodych ludzi, a nasze społeczeństwo starzeje się. Dlatego wyzwaniem dla pracodawców będzie takie przygotowanie swoich pracowników, aby umieli oni pracować w zespołach, gdzie są dwudziestolatkowie, czterdziestolatkowie, pięćdziesięciolatkowie i starsi - przekonywała Bieniek. Najważniejsze jest - kontynuowała - aby nawiązać dialog między tymi pokoleniami; jeśli się tego nauczymy, to mamy gwarantowany sukces.

Odniosła się także do ochrony przedemerytalnej przed zwolnieniem. Jej zdaniem okres ten nie musi być jedynie obciążeniem dla pracodawców, może również przynieść korzyści. Te cztery lata przed emeryturą mogą być gwarantem, że pracownik zostanie przez ten czas u nas w firmie. Cztery lata u jednego pracodawcy to jak na dzisiejsze standardy bardzo dobry wynik, na którym zależy wszystkim organizacjom. Osoby tuż przed emeryturą z reguły nie szukają nowej pracy, chcą pozostać w swoim dotychczasowym miejscu pracy i tylko od pracodawcy zależy, jak wykorzysta ten potencjał. Inaczej jest z młodymi pracownikami, dla nich cztery lata u jednego pracodawcy to rzadkość - powiedziała specjalistka.

Zwróciła uwagę, że w pracy ważne jest nie tylko zawodowe doświadczenie, ale również życiowe. Starsi pracownicy mogą wiele dać swoim młodszym kolegom. Szczególnie w kryzysowych i nagłych sytuacjach, gdzie liczy się doświadczenie i chłodny ogląd. Starsi pracownicy może czasami gorzej radzą sobie z nowoczesnymi programami komputerowymi, wolniej przygotowują tabelę w Excelu, ale kiedy szybko trzeba podjąć decyzję, zachowują zimną krew i stanowią wsparcie swojego zespołu - zauważyła ekspertka.