"Gdy rzady prowadza nas do piekła, wydając pieniądze z budżetu na wszystko na co się da, to ludzie nie chcą wierzyć politykom i inwestują w najpewniejszą rzecz - złoto" - mówi portalowi CNBC.com analityk rynku surowców Jim DiGeorgia. Jak twierdzi, to wlaśnie wypowiedzi polityków i finansistów, że droga do wyjścia z kryzysu będzie długa i wyboista rozpętaja gorączkę złota.

>>>Potrzebujesz złota? Idź do złotomatu

Bo, choć za kruszec płacimy dziś mniej niż w marcu, to ceny powinny pójść w góre i przekroczyć, do końca roku 1200 dolarów za uncję. Analitycy jednak ostrzegają, że wystarczy jeszcze jeden spektakularny upadek banku, czy tez jakiś geopolityczny kryzys, a złoto pobije wszelkie rekordy - uncja ma koztować ponad dwa razy tyle ile najwyższe historyczna cena i zapłacimy za nią aż 2,5 tysiąca dolarów.